Moje przyjaciółki od zawsze.

Myślała, że jestem pozbawiona takich prawdziwych przyjaciółek od serca. Żaliłam się mężowi że ich nie mam. A nie dość że głupia byłam to i ślepa. Bo mam prawdziwe przyjaciółki, takie od zawsze. I mimo że był czas kiedy ze sobą nie umiałyśmy przebywać i rozmawiać, to dziś nie umiem bez nich żyć. Moje siostry.


Megi

Gdyby nie moja siostra Marzena (mama 5-letniej Lenki i 8 miesięcznego Janka), na pewno nie przetrwałabym pierwszych miesięcy życia mojego pierworodnego synka. Dzwoniłam do niej o wszystko. Począwszy od tego że wysyłałam jej zdjęcia kup synka, czy aby na pewno są okej (niestety nie trafiliśmy na dobrego pediatrę i troszkę trwało zanim go znaleźliśmy), skończywszy na wieczornym dzwonieniu z płaczem, że ja nie dam rady być mamą.  Że się nie nadaje, że jestem beznadziejna (ach te hormony). Moja siostra wszystkiego wysłuchiwała, z anielską wręcz cierpliwością i pomagała jak mogła. Doradzała, ocierała łzy, śmiała się i była ze mną. Nie zawsze miałyśmy taki super kontakt. Mój wyjazd do Krakowa bardzo zniszczył wiele moich rodzinnych kontaktów. Nie było mnie przy porodzie pierwszego dziecka siostry, przy wybieraniu sukni ślubnej, przy przeprowadzce na nowe mieszkanie. Nie dogadywałyśmy się. Trochę jej zazdrościłam, że układa sobie życie tak jak ja chciała, a mi się  nie udaje i trafiam na samych palantów. Ona nie rozumiała mnie (zresztą sama siebie wtedy nie rozumiałam) i nie dziwie się jej, że nie chciała ze mną mieć większych kontaktów. Ale wiecie, tutaj będę zawsze bardzo wdzięczna rodzicom, że wychowali nas tak, że suma sumarum nie umiemy bez siebie żyć. Kiedy coś mi nie idzie, mam gorszy dzień, czymś chce się pochwalić, ktoś mnie wkurzył – dzwonie do niej. Bardzo mi też pomaga chociażby w przekazywaniu ciuszków po swoim synku dla mojego (kto ma dzieci ten wie jaka to oszczędność), przydatnych akcesoriów czy w zwykłym codziennym byciu. Bardzo się cieszę, że teraz tak właśnie wyglądają nasze relację. Bywa różnie oczywiście, potrafimy się kłócić, ale już na drugi dzień bardzo tego żałuję i bardzo szybko się godziny. No po prostu ogromnie się lubimy. Jest bardzo czułą kobietą.

tutaj w dzień mojego ślubu. W brzuszku siostry jeszcze pływa mały Janek :*

 

Ewka

Jak my się kłóciłyśmy! O MASAKRA! Jak nie mogłyśmy znaleźć wspólnego języka O MASAKRA! Zazdrościłam jej, że mimo tego iż była krócej została animatorką w naszej wspólnocie (ja nigdy nie zostałam :P), że ma taką figurę a w sumie je tyle co ja (dalej tak jest że ma super figurę), że jest opanowana i w zasadzie nie widuje się jej pod wpływem emocji, że ludzie ją cenią i mają w niej ostoję. Strasznie się targałyśmy za włosy, strasznie! Ewa umie powiedzieć prawdę i to chyba jedyna kobieta jaką znam, która nigdy nie kłamie. Jeśli nie chce powiedzieć bolesnej prawdy (grubo w tym wyglądasz ;))  to milczy. Chociaż jest zamknięta w sobie, to ludzie do niej lgną bo mogą się wygadać. Umie słuchać ludzi i dobrze doradzić. A może inaczej – wskazać drogę. Bierze wszystko na chłodno. Działa logicznie. Jest świetnym kierownikiem i magistrem psychologii. Jest bardzo dobra dla ludzi i ciesze się, że mogę się od niej uczyć opanowania i dystansu. Kiedy już myślę, że oszaleję i buzują we mnie dziwne emocje, dzwonie albo piszę do niej – jest jak wiadro zimnej wody. Opanuj się, przemyśl, zastanów się, a najczęściej to OGARNIJ SIĘ. Naprawdę jest dla mnie wielkim darem. Czasem myślę, że to ona powinna być moją starszą siostrą. Nigdy jej nie zapomnę tego, że kiedy miałam podejrzenie różyczki w II trymestrze ciąży i możliwość wady rozwojowej u synka, od razu wsiadła w samochód. Żeby być blisko. Jest bardzo dobrą kobietą.

W dzień mojego ślubu, zawsze blisko  :*

 

Patrz.

Oczywiście że są chwilę, kiedy się nie lubimy, kłócimy, czy nie doceniamy. Ale coraz częściej widzę jakie mam szczęście. To do nich wykonuję pierwsze telefony, do nich się zwierzam, im ufam jak nikomu. Życzę każdemu takiej przyjaźni.

I rozejrzyj się. Może też blisko siebie masz osobę, której nie doceniasz 🙂