Uncategorized

Właśnie z nim chciałabym spędzić resztę życia…czyli zapraszam na #weekendzksiążką #klubksiążkiPRZECZYTAJ&PODAJDALEJ #czytajznami

Hej!

Dzisiaj sobota, zaczęliśmy weekend, zatem chciałam Was zaprosić na cykl #weekendzksiążką #klubksiążkiPRZECZYTAJ&PODAJDALEJ #czytajznami. Na Facebooku należę do grupy Przeczytaj & podaj dalej, gdzie co tydzień mamy możliwość występować gościnnie u innych koleżanek i pisać na podany wcześniej temat. Wiecie, że bardzo lubię temat miłości, dlatego u mnie nie mógł pojawić się inny temat jak: Właśnie z nim chciałabym spędzić resztę życia, czyli o idealnym mężczyźnie, którego znalazłaś w… książce  Do zabawy zaprosiłam trzy świetne Kobiety:  Niebieski StoliczekDo utraty tchu, oraz  Notatki na marginesie.

 

Zapraszam! Mam nadzieję że umilę Wam sobotni poranek.

czytaj z nami

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Notatki na marginesie

4

Kiedy zgodziłam się wybrać bohatera książkowego, z którym mogłabym spędzić resztę życia nie spodziewałam się, że to będzie takie trudne. Przecież czytam tak dużo, że wśród bohaterów powieści, po które sięgam na pewno znajdzie się taki, o którym mogłabym powiedzieć, że to ten ideał. A potem usiadłam i… pustka. Od zawsze fascynował mnie sienkiewiczowski Bohun: ambitny, silny, wierny swoim ideałom i nieprzewidywalny, nie cukierkowy. Na dodatek ma twarz Aleksandra Domagarowa (ach cóż te ekranizacje robią z naszą wyobraźnią!). Ale… czy facet, który zabija braci i pali dom może być tym jedynym?

Szukałam więc dalej. Albo raczej… wcześniej! Pierwszego faceta niemal idealnego znalazłam u Cherezińskiej w książkach z cyklu „Północna Droga”. To Regin – potężny, mądry i odważny jarl, na dodatek przystojny i… wierny swojej małżonce, co u Wikingów, jak wieść gminna niesie, wcale nie było tak oczywiste. Liczy się ze swoją żoną, uwielbia swoje dzieci, szanuje przyjaciół… No i ma pozycję! Czegóż chcieć więcej? Może tylko tego, by często bywał w domu i by nie trzeba było długimi miesiącami z niepokojem wyglądać jego powrotu z kolejnej niebezpiecznej wyprawy?

Jest też Mieszko, o którym w cyklu „Kwiat Paproci” pisze Katarzyna Berenika Miszczuk. Tysiąc lat temu nie był ideałem: kilka żon i nałożnic. I to, że Dobrawę, która zresztą kochał i szanował chyba najbardziej, porwał podstępem… Widać jednak tysiąc lat ziemskiego życia zrobiło swoje i teraz trochę się zmienił, spokorniał, stał się bardziej odpowiedzialny. I nadal jest przy tym niesamowicie przystojny (spójrzcie na okładkę „Nocy Kupały” – działa na wyobraźnię, prawda?)! jego pozycja władcy kraju też swoje robi, no bo która kobieta na to nie pójdzie? 😉

A współcześnie? Czy współcześni faceci nie są męscy? A może ja po prostu czytam literaturę feministyczną? Nie… jednak udało się i wśród współczesnych bohaterów znaleźć takiego, z którym mogłabym spędzić życie. To Wiktor z książek Natalii Sońskiej o Hani i Kindze. Też jest przystojny, odpowiedzialny, świetnie zarabia, bo jest przebojowym właścicielem agencji reklamowej. A w domu? Potrafi zaopiekować się dwójką małych dzieci, choć ich nagłe pojawienie się mogło mocno namieszać mu w życiu. Wiktor wie, czego chce i potrafi to zdobyć. Chodzący ideał? Być może… choć czuję, że w Natalia Sońska szykuje tu jakąś niespodziankę. Bo przecież tak kryształowy bohater może stać się nudny, prawda?

Kurczę, tak teraz sobie patrzę na to, co napisałam i dochodzę do wniosku, że… tych bohaterów mam w domu! Wiking (co prawda od czasu do czasu na imprezach odtwórców), przystojny, odpowiedzialny i jeszcze tak świetnie dogaduje się z dzieckiem – przecież to mój mąż! Więc może jednak nie muszę szukać ideału w książkach, aliterackich bohaterów zostawię im powieściowym partnerkom? 😉

 


3

 

 

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Niebieski Stoliczek

14055143_312822262385094_6422118708476378398_n

Temat raczej kłopotliwy z wielu powodów – zwłaszcza dla zadowolonej z życia mężatki. Seksownych facetów w książkach jest od zatrzęsienia, gorzej z takimi, z którymi dałoby się wytrzymać w realnym życiu dłużej niż dwie godziny. Przynajmniej w moim. Mam wrażenie, że literaturę zdominował typ jurnego, macho zaciągającego kobietę do jaskini i strzegącego zazdrośnie wejścia maczugą. To, albo kompletne zniewieścienie i kłopoty z psychiką.

No dobra, jest jeszcze pan Darcy, rzucający zamyślone spojrzenia z kartek Dumy i uprzedzenia. Niestety o ile stanowi on kusząca opcję, to jednak życie z człowiekiem pozbawionym krzty poczucia humor, chyba by mnie zabiło. Żadna ilość powozów tego nie zrównoważy. Kto pozostał teraz? Poważnie rozważałam kandydaturę Georga z serii Harry Potter . Charyzma, cudowny dystans do siebie, odwaga i fakt,  że on naprawdę rozumie potęgę śmiechu w życiu. Niestety nie wierzę w związki platoniczne, a rudzi działają na mnie raczej aseksualnie, tak więc z żalem przyklejam mu łatkę kumpla. Poza tym, Molly jako teściowa to byłoby coś strasznego – tak nie lubię jej i współczuję głęboko Fleur.

Skoro już muszę kogoś wybrać, niech to będzie Rhysand z Dworu mgieł i furii pióra S. J. Maas. Sama książka nie jest najwyższych lotów. W dodatku to druga część a pierwszej nawet czytać nie warto. Jedyne co w niej dobre, to właśnie ten facet (i jego dwór). Nie chodzi nawet o to, że jest potężnym księciem – w dodatku przystojnym, nieśmiertelnym i obdarzonym mocą magiczną. Wiem że taka kombinacja śmierdzi tandetą do tego stopnia, że aż głupio mi Wam o tym pisać. Zwłaszcza w zestawieniu z dwoma poprzednimi kandydatami.  Postaram się to jakoś mniej kiczowato uzasadnić.

Rhysand jest feministą. Naprawdę. Takim prawdziwym. W dodatku w świecie, w którym płeć piękna jest dyskryminowana na każdym kroku – nawet w szlachetnych rodzinach. Facet zachęca swoją kobietę to rozwoju, do walki o siebie, jest wsparciem kiedy trzeba, ale we wszystkim daje jej wybór. Potrafi zaakceptować jej decyzje, nawet te kontrowersyjne, bo rozumie, że miłość to wybór – zawsze i wszędzie. Można by pomyśleć, że uczucie rzuciło mu się na mózg, gdyby nie to, że już wiele lat wcześniej umieścił w swoim wewnętrznym kręgu na najwyższych pozycjach dwie inne kobiety. To jego najgłębsze przekonanie a nie tylko kaprys chwili. Poza tym Rhys jest wrażliwy kiedy trzeba i twardy kiedy sytuacja tego wymaga. Na pierwszym miejscu stawia dobro swojego ludu – swoje własne dopiero potem. Jest władcą z wizją, reformatorem, kimś kto potrafi coś zbudować, ale też zapłacić za to ogromną cenę. Nie ukrywam, że nienajgorsza prezencja, zmysłowość i urok osobisty wcale mi nie przeszkadzają. Gdybym już musiała wybrać sobie kogoś z literatury to zdecydowanie byłby on.

Sama nie wiem, czy powinnam zachęcić kogoś do sięgnięcia po twórczość Maas. Kobieta najprawdopodobniej nigdy nie słyszała o synonimach. Szklany tron porzuciłam w połowie cyklu, a pierwsza część serii o której piszę, Dwór cierni i róż robi się ciekawa dopiero po przebrnięciu jakichś 70% treści – wcześniej wręcz kartkowałam to dziadostwo. Końcówka skłoniła mnie do sięgnięcia po kontynuację, czego nie żałuję, ale mimo całej sympatii do Rhysanda i jego ekipy nie uważam tej serii za szczególnie dobrą. Czytacie na własne ryzyko.

 

17577789_414171928916793_1850688461_n

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Do utraty tchu

17506269_1934703776763458_1433333547_n

 

Podobno o miłości należy mówić szeptem. Jednak jest taka miłość, która pojawia się tak po prostu. Nie dziwi, nie zaskakuje. Jest czysta i tak oczywista, że nie potrafisz wyobrazić sobie, że było coś przedtem. I to właśnie o niej chcesz mówić głośno. Głęboko wierzę, że nie ma nic ważniejszego w życiu niż miłość. To ona dodaje skrzydeł, to nią oddycham każdego dnia, to dzięki niej żyję. Zgodnie z duszą niepoprawnej romantyczki z lubością sięgam po książki o uczuciu tak gorącym i gwałtownym,  ale również często niezrozumiałym, trudnym i bolesnym. I kiedy już otulę się ciepłym kocem, przez okno wpadają nieśmiałe promienie wiosennego słońca, chwytam kubek z parującą kawą i uciekam w nieznany mi jeszcze świat książki. Uwielbiam przeglądać się w bohaterach jak w lustrze, dostrzegać cechy, które są mi bliskie, które cenię w ludziach wypełniających moją codzienność i szukam – szukam tego jedynego, wymarzonego, idealnego.

Od pierwszych chwil polubiłam Alexa z powieści Love, Rossie Cecelii Ahern. Za humor, rozbrajającą szczerość i przyjaźń, która przetrwała tyle lat. Kiedy zaś sięgnęłam po Królową lodów z Orchard Street S. J. Gilman moje serce skradł mąż głównej bohaterki – przystojny, błyskotliwy, ale lojalny i bezkrytycznie zakochany w niepełnosprawnej Lillian. Innym razem podziwiałam niezwykłą miłość Heathcliffa w Wichrowych Wzgórzach Emily Brontë, która bywała czasami okrutna i niebezpieczna. Jednak dziś chciałabym opowiedzieć Wam o chłopaku, dla którego straciłabym głowę, będąc nastolatką. O tak! Z pewnością Tyler, bohater trylogii Dimly Estelle Maskame byłby moim wymarzonym facetem i (nie)wymarzonym zięciem dla moich rodziców.

Czy któraś z Was nie wspomina z lekkim rozrzewnieniem młodzieńczych lat? Pierwsza miłość, pierwszy pocałunek, pierwsze wielkie problemy. Wszystko wydawało się do końca życia, nie było rzeczy niemożliwych, a nigdy pojawiało się w naszym słowniku tak często, jak zawsze. To czas, który ma nieodparty urok. Wiele wypada, ale i wiele nie powinno się zdarzyć… I chyba to wszystko sprawia, że z tkliwością wraca się do tamtych lat. Z tym zamysłem sięgnęłam po pierwszą część trylogii Maskame, Czy wspominałam, że cię kocham? Wtedy nie przypuszczałam, że porwą mnie losy pary nastolatków i będę z niecierpliwością wyglądać kolejnych tomów.

Tyler. Zbuntowany, momentami wulgarny i agresywny, z bolesną przeszłością, ale jednocześnie czarujący, nieziemsko przystojny i mądrzejszy niż sądzi otoczenie. Do tego syn macochy. Zakazane uczucie, skrywany sekret i chęć przeżycia każdej kolejnej chwili tylko z nim. Początkowa niechęć Eden, głównej bohaterki szybko przeradza się w ciekawość, a później szaleńczą miłość. Tyler intryguje ją, wciąga w zrozumiałą tylko dla nich grę i sprowadza na Eden kłopoty. Jednak dziewczyna, zaślepiona pierwszym uczuciem, zmienia się ze spokojnej i skromnej nastolatki w świadomą swoich potrzeb młodą kobietę. Oczywiście po drodze popełnia wiele błędów, ale kto jest od tego wolny?

Nie wiem, jak Wy, dziewczyny, ale kiedy ja miałam te naście lat to jak ćmę do ognia ciągnęło mnie do typów spod ciemnej gwiazdy. Dziś, gdy jestem prawie trzydziestoletnią kobietą, szczęśliwą mężatką i zakochaną po uszy w swoim dziecku mamą, z przyjemnością podczytuję New Adult. Być może to nie jest literatura, która inspiruje i motywuje, ale z pewnością potrafi wzruszyć, zrelaksować i oderwać od szarej codzienności.

Znów mieć te kilkanaście lat, głowę pełną szalonych pomysłów, gdy zdarzyć się może wszystko, gdy cały świat jest na wyciągnięcie ręki, a wymarzony chłopak czeka tuż za rogiem…

 

17499684_1934703756763460_1112020273_o

 

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

A Wy? Kogo wybieracie? Powiem szczerze, że ja miałam z tym duży problem. Ale już po chwili wiedziałam kto to by był. ARAGORN. Jedyny, niepowtarzalny, przystojny, mądry, z zasadami, z doświadczeniem, odważny, wspaniały….Yyy…zapędziłam się? 😉 To dla mnie ideał. I nie ma innego.

A kto to był by u Was? Kogo wybierzecie na swojego partnera? 😉

 

Dziękuję dziewczynom za udział w Akcji. Bardzo mi było miło :*

 

karo.

9 comments

  1. Dziewczyny, genialny wpis wyszedł! Gratuluję!
    Sama nie wiem, kogo bym wybrała… tak jak Ola, jako nastolatka lubiłam typów spod ciemnej gwiazdy i pewnie wtedy spodobałby mi się „Gus” – superprzystojny, męski, gwiazda rocka, a w środku złote serce.
    A dziś, hmm… wciąż jestem pod czarem powieści „Siedem sióstr” i na myśl przychodzi mi Floriano – przystojny brazylijski pisarz, opiekuńczy, cierpliwy, wspaniały ojciec. Jak to z wiekiem gusta się zmieniają 😀

  2. Wow! Dziewczyny jak zawsze spisały się świetnie 🙂 Ja miałabym ogromny problem z wybraniem takiego mężczyzny. Z jednej strony pociąga mnie pan Darcy z tą swoją powagą, stałością uczuć oraz poświęceniem. Z drugiej strony, podobnie jak Agnieszka z Niebieskiego Stolika długo nie mogłabym wytrzymać z takim człowiekiem… W literaturze jest mnóstw cudownych kreacji męskich, jednak w tej chwili trudno jest mi przywołać jakąkolwiek ;d Mój idealny mężczyzna musiałby mieć coś z Toma Sherbourne’a ze „Światła między oceanami”, Wiktora Olszewskiego z „Garści pierników, szczypty miłości” i może wrażliwość bohaterów powieści Richarda Paula Evansa 🙂

  3. Dziękuję, Karolina za możliwość wypowiedzenia się na łamach Twojego bloga. To była bardzo przyjemne doświadczenie. 🙂
    Początkowo miałam podobne odczucia, jak autorka bloga „Notatki na marginesie”. Szukałam, głowiłam się i rozmyślałam nad tym jedynym i znajdywałam tylko i wyłącznie pojedyncze cechy, które mogłyby mnie urzec. I wciąż spoglądałam na mojego męża, z którym od ponad 11 lat dzielę każdy dzień, a on nadal jawi mi się jako ideał! 😛 😀 Jest wspaniałym człowiekiem, cudownym tatą i niesamowitym mężczyzną i to z nich pragnę przeżyć kolejne lata! 😀
    Jednak czytałam akurat ostatnią część trylogii DIMILY i tak sobie pomyślałam, że gdybym miała te naście lat, to pewnie umierałabym z miłości do Tylera. 🙂
    Dziewczyny, gratuluję tekstów. Naprawdę bardzo miło spędziłam czas, czytając Wasze propozycje.

  4. Nooo… widzę, ze zupełnie innych facetów podałyśmy. Ja nie znam książek, o których wspominały dziewczyny. Ale… myśle, że jak się przyjrzeć tym facetom, to jednak mają ze sobą różne wspólne cechy;)

  5. Super wpis! Najbliżej mi do gustu Eli 😀 Achhh ci męscy brutale 😀 Doskonałym wyborem dla mnie też wydaje się Goerge którego przytoczyła Niebieski Stoliczek. Na mnie na szczęście rudy kolor włosów działa zupełnie odwrotnie, przyciąga jak magnez 😀

  6. Świetny wpis. Brawo!!!

    Jeżeli o mnie chodzi to… Chyba nie potrafię udzielić odpowiedzi na to pytanie.
    Czasami myślę, że to już ten jeden, jedyny, wyśniony i wymarzony książkowy ideał, a potem dochodzę do wniosku, że jednak to „nie to”.

    A może po prostu tak naprawdę nie trafiłam na mojego literackiego pana idealnego?

    Pozdrawiam, Ania

  7. Ela też uwielbiam Wiktora. Właśnie skończyłam najnowszą powieść Sońskiej i muszę przyznać, że tęsknię za nim najbardziej 🙂 Ola! tak ja też mam słabość do takich młodzieżówek i też się tak zakochuję 🙂 ostatnio w Jacie Waylandzie z Miasta Kości 🙂 Absolutnie 🙂
    A tak ogólnie to moja miłością chyba był Gilbert z Ani z Zielonego Wzgórza 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *