Trudna sztuka kochania.

Ta książka jest inna. Inaczej napisana. Ma w sobie coś co łączy ją z pozostałymi – tego samego autora. Ale ta jest inna. Napisana odważniej. Pozwala wkraczać w świat bohaterki. Jej intymne czasem bardzo smutne doświadczenia i czerpać z nich. Niewielu tutaj mamy innych bohaterów. Na przód wychodzi autora i dzieli się z nami wszystkim co wiąże ze słowem “kochaj” – siebie, życie, innych, porażki, sukcesy, chorobę, stratę. To bardzo intymna i przejmująca książka. Momentami miałam wrażenie, jakby czytała czyjś pamiętnik, zabrany bez pozwolenia.


Po kilku pierwszych lekcjach miałam ochotę odłożyć książkę. Miałam wrażenie że to nie “ta Regina”, którą pokochałam. Było inaczej. Bardziej dosłownie, bez owijania w bawełnę. Momentami bardzo intymnie, a czasem ogromnie smutno. Mimo tytułu, który zawiera tak przez większość z nas ukochane słowo, nie jest w tej książce zawsze wesoło i pozytywnie. Bo kochać trzeba zwłaszcza, a może przede wszystkim swoje porażki, błędy i wyciągać z nich lekcje dla siebie. Nie jest to trudne. Ale można. Można kochać mimo wsydu, lęku, poczucia porażki. I z tego wszystkiego wyciągać dla siebie lekcje. Można wyleczyć serce i żyć kochając. Można. Ale to trudna droga.

50 lekcji. 50 różnych historii. I jedna przewodnia myśl. Wydaje mi się, że na dzisiejsze czasy niezwykle trudna. Kochać. Zapatrzeni w ekrany smartfonów, bardziej martwimy się tym, że ubyło nam followersów, albo nasze zdjęcie ma mało serduszek, niż tym że zapomnieliśmy o urodzinach mamy. Przestaliśmy dbać o nasze dusze, bo bardziej liczy się ciało które można pokazać w lustrze i zrobić sobie zdjęcie. Podpisując oczywiście od kogo i skąd mamy ciuchy. Czy to złe? Nie. Ale skupiliśmy się przede wszystkim na tym. Zapominając o tym, żeby przede wszystkim pokochać siebie – swoje ciało, duszę. Nasze błędy. Nasze życie takim jakim jest naprawdę. Żeby pokochać innych. Skupiliśmy się na udostępnianiu.

Wyciągam lekcje. Ograniczam czas w social-mediach. Skupiam się na sobie. Pamiętam żeby siebie nagradzać, dbać o siebie, Znajdować dla siebie małe przyjemności i mieć swoje konto. Skupiam się na rodzinie. Na mężu, żeby lepiej go słuchać, na synku żeby lepiej zrozumieć. Na rodzinie – odwiedzić rodziców, posłuchać sióstr, brata. Mieć dla nich CZAS. To najważniejsze. Na innych. Więcej życzliwości, mniej hejtu. Nie odpowiadać chamstwem na chamstwo. Uczyć się kochać. Siebie, świat, ludzi.

 

Jaki banał – "kochaj siebie najmocniej". Jak to czasem pusto brzmi. Mam kochać siebie? Ja wole kochać męża i synka i rodzine moja. Przyjaciół. A siebie? No kieyś tam. Jak dzieci dorosną. Jak zbudujemy dom. Jak znajde prace marzeń. Jak schudne. Jak będę doskonała matką. Teraz nie mam czasu… ••• Gówno prawda. Kochać trzeba siebie teraz, natychmiast bez wymówek. Całego. Z błędami życiowymi, z porażkami, ale też ze zwycięstwami. Nie da kochać się innych dobrze, kiedy nienawidzimy samych siebie. Nie okaża nam szacunku ludzie jeśli sami siebie nie będziemy szanować. ••• Ja wiem że to trudne. Jestem mistrzynią w nienawidzeniu siebie. Ciąłym podnoszeniu sobie poprzeczki i wymaganiu od siebie więcej i więcej…Ale już dość. Koniec. Niechce tak. ••• Wczoraj wymieniłam kilka wiadomości z moją Bliską, tutaj z Instagrama. Bez pieszczenia się. Same konkrety. I proponuje wam jedno: nie dajcie złym osobom wchodzić w wasze życie. Tym którzy nie mają do was szacunku, tym którzy was oszukują, tłamszą, nie pozwalają być sobą. Tym którzy was okłamują, zdradzają, ranią. Nie dajcie. Kochajcie się. A życie się Stanie. ••• PS książka jest dobra! Surowa, bardzo intymna. Ale Pani Regina nie pieści się w czytelnikiem tym razem. Konkret za konkretem. Historie bolesne, ale niosące uzdrowienie. Polecam. ••• #reginabrett #matkapisze #kochajsiebie #żyj #instamama #mamtemoc

A post shared by Karopiszetu (@karopiszetu) on