Chciałabym zwalczyć ten lęk.

Nie mam dzieci. Panicznie się tego boję. Nie zastanawiam się nad imieniem, kolorem pokoju, czy łóżeczkiem. Na myśl, że ode mnie będzie zależało życie innego człowieka, mam ochotę uciekać. I chodź nieustannie marzę o rodzinie, dużej rodzinie. To jednak…boję się. Czego?

(zanim odpowiem na to pytanie, serdecznie proszę wszystkie idealne matki, wszelkiego rodzaju panie perfekcyjne o wyjście. Ja wiem że wy jesteście stworzone do rodzenia, bawienia, karmienia, że dla was to “pikuś”, igraszka. Ja to jestem wstrętną egoistką, bo się martwię o siebie. Wiem, dlatego idźcie stąd. Wynocha).

1. Utraty więzi pomiędzy mną a M. Skończonych randek we dwoje, niedokończonych rozmów, wspólnego gotowania, smakowania i kochania. Boję się zapatrzyć w dziecko i nie widzieć świata poza nim. Utraty moich koleżanek, rodziny, miłości. Wiele jest takich przypadków, za wiele. Dziecko staje się dla matki całym światem. A kiedy ich potomek wychodzi z domu, ona, mama, nie potrafi sobie już znaleźć miejsca. I nagle zauważa, że ten mężczyzna z którym żyje 20 lat to kompletnie nie znany facet, że koleżanki nagle poznikały. A ona została sama.

2. Dużo czasu zajęła mi praca nad moim ciałem, nad moją samooceną. Co musiałam się namęczyć, przeżyć, wypłakać, wypocić, zmienić, zrozumieć, to moje. I przeżyłabym to jeszcze raz jeśli byłaby taka konieczność. Jednak wiem jak moje bliskie kobiety, cierpią że ciało już nie to po porodzie, seks nie ten sam, piersi brzydkie. Ukochany nie patrzy jak kiedyś. Dbam o swoje ciało. Szanuje je. Głupia jednak nie jestem, wiem jak bardzo ciąża zmienia. Czy będę umiała siebie zaakceptować po porodzie?

3. Boję się, że będę złą matką. Stracę nerwy, nie będę umiała tłumaczyć, nie pokażę mu jaki świat jest piękny, nie przytulę kiedy trzeba. Zapomnę o terminach szczepień, albo poddam się kiedy trzeba będzie walczyć. Nie zdarzę przeprowadzić ważnej rozmowy “o dorastaniu”, albo stracimy kontakt i nie przedstawi mi swoje chłopaka. Będzie mówić o mnie “stara” i gardzić moim zdaniem. Że zamiast zrozumienia, będzie słyszało tylko “nie umiesz”, “to nie tak”, “nie nadajesz się”…

Czuję się winna, że tak myślę. Smutno mi, że zamiast się cieszyć, boję się.
Mam nadzieję, że chodź jedna z was miała podobne uczucia.
Chociaż jedna.

Karo.

Boję%20się%20zostać%20mamą!