Uncategorized

A jednak. Udało się i jest – 33 lata po ślubie.

Są 33 lata po ślubie. Nie prowadzą bloga, nie mają kanału na YouTube. Nie opowiadają nigdzie o swoim życiu, zainteresowaniach, ani o tym jak się poznali. Mają czwórkę dzieci, trójkę wnuków, dodatkową córkę i dodatkowego syna. W tym roku dostaną jeszcze jednego, a w przyszłości mam nadzieję, że liczba synów wzrośnie o jeszcze jednego.

Moi rodzice. Tata i Mama. Ogień i woda. Zupełnie się od siebie różnią, ale trwają. Wierzący, nie raz, nie dwa doświadczeni przez życie. Najbardziej spektakularny sukces? Nasze wychowanie. Rodzina jest najważniejsza, a za rodzeństwo mogę oddać życie. I nie dostają dziennie 120 like’ów, chociaż powinni.

 

1

 

Cztery lekcje małżeńskie. 

Czy ja Wam teraz napiszę, że są idealni? Nie. Czy będę upierała się, że każdy da radę tyle wytrwać? Nie. Czy taka miłość się zdarza? Tak. Tylko że nie jest popularna w dzisiejszym świecie. Dzisiaj popularne jest to, żeby być niezależnym, skupionym na sobie. Nie daj Boże jak ktoś usłyszy „poświęcić siebie”, od razu wszyscy pukają w głowę. POŚWIĘCIĆ SIEBIE? Dla rodziny? Dla dzieci? A daj Pan spokój! No cóż, w skrajności nie należy popadać, ale wiem, na co moich rodziców byłoby stać, gdyby nie czwórka dzieci i każdorazowa decyzja, że tak, chcą nas. I chcą stworzyć rodzinę, mimo że nie było łatwo. I nie jest. Ale może kiedy patrzą na nas, taką mam nadzieję, myślą że warto było podjąć ten trud. I mam nadzieję, ze uda mi się napisać Wam dziś, co w rozmowach z nimi i w obserwacji ich wyciągnęłam i nazwałam „Cztery lekcje małżeńskie”

Odpowiedzialność

Małżeństwo i Rodzina to Ja i Ty. Kiedy jesteśmy razem jesteśmy za siebie odpowiedzialni. Mój Tato zanim zaczął pracować w stałej pracy, przynoszącej mu regularny dochód, pracował gdzie się dało, brał prace dorywcze, bo wiedział że ma rodzinę, że jest odpowiedzialny za to co z mamą stworzył. Nie uciekał się do tanich sztuczek, nie obarczał innych swoim problemem. Podwijał rękawy i brał się do pracy, wiedział że w domu ma dzieci, które są dla niego wszystkim i od niego zależy to jak dalej będzie. Nigdy się nie poddał. Po prostu pracował. Z drugiej strony moja mam też zawsze była czynna zawodowo. Zawsze piękna (z natury jest bardzo piękną kobietą), zadbana. Dbała o dom, o nas i pracowała. Pogodziła swoje życie zawodowe z wychowywaniem nas. I za to do dziś ją podziwiam. Była najlepszą menadżerką rodziny, jaką znam. I nie miała jednego dziecka. Miała nas czwórkę. I kiedy została zwolniona z pracy, z powodu redukcji etatów, zrobiła to co kiedyś robił tata. Brała co mogła, żeby zarobić. Nie czekała, aż ktoś jej da, pożyczy, ulży. Po prostu szła do pracy takiej jaka była. Do momentu, aż znalazła tą która towarzyszyła jej, do momentu, kiedy zdrowie popsuło się.

Ja po prostu wiedziałam, że oni zawsze są. Rodzice zawsze byli odpowiedzialni. I wiem jak było im ciężko, wiem czego doświadczyli. Ale tego się od nich nauczyłam. Bycia odpowiedzialny. Zawsze. Za wszystko to co oswajasz. Co jest Twoje, to co Stworzyłeś.

2

 

Wiara

Kiedy byliśmy młodsi modliliśmy się wszyscy razem. Cała nasza rodzina. Klękaliśmy przed Krzyżem i łączyliśmy się we wspólnej modlitwie. Czasem było śmiesznie, czasem się nie chciało, ale mimo wszystko robiliśmy to. I nie chodziło tylko o taką wiarę, że rodzic każe, a sam od siebie nie wymaga. O nie, moi rodzice dawali nam przykład swoim życiem z wiarą. Mój tato nigdy nie wstydził się przed nikim przyznać, że jest osobą wierzącą (zresztą tato w ogóle to mało się przejmuje co kto o nim myśli i tego mu zazdroszczę szczerze :D). Mama zawsze mówiła, że modlitwa do Maryi, dużo jej daje. W chwilach bardzo złych, było wiadomo gdzie można znaleźć pomoc. To dało mi poczucie, że jest Ktoś jeszcze, Ktoś do kogo zawsze mogę się udać. Że jest sens, większy i głębszy. Że po coś człowiek jest na tym świecie. I teraz to widzę, jak to owocuje, jak dobrze jest mieć teraz Boga w swoim życiu. Nawet teraz, kiedy jest tak trudno, trzymam się, bo wiem, że On mnie nie zostawi.

Katolickie wychowanie moich Rodziców, było delikatne i nienarzucające się. To swoim zachowaniem pokazywali nam, jak dużo wiara daje w ich życiu. Chociaż były momenty słabsze, zawsze wracaliśmy.

3

Wierność 

No oczywiście, że Mama, czy Tata, byli o siebie zazdrośni. Obydwoje się atrakcyjni, więc trudno się dziwić. Ale na tym pozostało. Nigdy żadne z nich, nie zrobiło krzywdy zdradą, czy ‚krzywą akcją’ wobec drugiej osoby. Szanowali się. Chyba o tym większość par, małżeństw, teraz zapomina. Wiedzieli jak bardzo mogą się skrzywdzić i jak bardzo mogą zrobić krzywdę nam. Teraz modne są hasła „rób co uważasz za słuszne”, „myśl o sobie”. Szkoda, że nikt nie pomyśli np. o dzieciach które zostają porzucone. Bo może trzeba to głośno powiedzieć, że kiedy mąż, czy żona odchodzą do kochanka (Tak, to jest KOCHANEK, nie partner, nowa żona taty, czy przyjaciel mamy, tylko KOCHANEK), to zostawiają także dzieci. Też je porzucają. Nie tylko małżonka. I tu znów wracamy do odpowiedzialności. I dla jasności – nie mówimy o skrajnych przypadkach. Wracając. Zawsze patrząc na rodziców, właśnie to chciałam przenieść do swojego związku, a następnie małżeństwa – wierność. Patrzenie zawsze na jedną osobę i zakochiwanie się w niej od nowa i od nowa…Będziecie mieć to na co sobie pozwolicie. Pozwólcie sobie na miłość do końca. Bo miłość to wybór i decyzja. Tutaj też warto napisać o tym, że u nas w domu była jasna hierarchia. Dziś to nie jest popularne. Kiedy pojawiają się dzieci często, niestety, zastępują miejsce….męża. Żony odsuwają na bok swoich mężczyzn, dziecko zaczyna zajmować cały świat i robi się w nim za ciasno…A warto pamiętać, że szczęśliwi rodzice, to szczęśliwe dziecko.

Mała zazdrość, dbanie o partnera, niepozwalanie sobie na otwieranie drzwi serca komu innemu, staranie się, docenianie. Rozpalanie miłości. I tak, seks też, oczywiście. Nie dajcie nigdy odczuć mężowi/żonie, że ktoś inny jest od jego/niej ważniejszy.

 

4

 

I że nie opuszczę Cię aż do śmierci…

Łatwo przychodzi Nam składać słowa przysięgi. Trudniej, kiedy okazuje się, że sprawdzenie tych słów przyjdzie wcześniej niż się spodziewaliśmy. No bo przecież wiadomo, dzieci chorują, ale nigdy nasze. Oczywiście, są śmiertelne choroby, ale nie dotyczą nas. No niestety. Szybko okazuje się jednak, że nas także. I częściej niż się możemy spodziewać. U nas w rodzinie częściej dotykały one mojej Mamy. Chociaż i Tata zmaga się z chorobą. Pamiętam czas kiedy młodsza siostra była bardzo długo w szpitalu… Każdy miał jakieś przeżucie. I widziałam łzy taty, słyszałam płacz mamy. Znam uczucie bezradności. Wiem jak rodzina wtedy może rozpaść się na drobne kawałeczki. I jak trudno wtedy wyciągnąć rękę. Ale to właśnie w takich momentach trzeba, w takich momentach musimy podjąć ten czasem nadludzki wysiłek i być, pomagać, pokarmić, przebrać, wysłuchać, a czasem po prostu przytulić. Ranimy się słowami, mówią że najbardziej w życiu zrani nas osoba która jest najbliżej nas, czyli nasz małżonek/małżonka, ale w momencie w którym chorują, trzeba zapomnieć. Bo to ślubowaliśmy, bo to obiecaliśmy. Bo nikt inny nie naprawi, okryje kocem, przytuli, tak jak ukochana osoba. Moją Mamę po operacji guza mózgu przestawało boleć, wtedy kiedy Tata był najbliżej. Za to mój Tata wie, że nikt nie kocha go tak jak moja Mama. I że zawsze jest przy nim. Czasem mimo wszystko…

Obietnica bycia przy kimś w czasie choroby, do śmierci, do zawsze. Blisko, za rękę. Moi rodzice to nie raz udowodnili. Widziałam to, czułam ich bliskość. Świadomość, że ból jest łagodzony przez dotyk ukochanej osoby może zdziałać cuda…

5

Z lekcjami, radami, jest tak, że czasem je olewamy. Gardzimy nimi twierdząc że do wszystkiego dojdziemy sami. A ja uważam że czasem warto posłuchać starszych, obserwować ich. Wyciągać wnioski. Zatem możecie zrobić z tym co teraz przeczytaliście to co chcecie. Nie są to moje mądrości. Ja tak dużo nie wiem. Nie wiem jak potoczy się moje małżeństwo. To obserwacja moja, małżeństwa moich rodziców. Nie idealnych, ale takich których bardzo kocham. Którzy wiem ile poświęcili i ile dali nam siebie. Mam nadzieję, że przemyślicie.

Wasza,

karo.

2 comments

  1. Piękne świadectwo małżeństwa! Wzór godny naśladowania, oby Nam udało się stworzyć coś tak pięknego 🙂 Małżeństwo to ciągła praca nad relacja. Mam nadzieje, że co raz mniej młodych ucieka się do rozwodów. Pozdrów Rodziców, niech wiedza że od nas mają lajka! 😘

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *