Zamiast krytykować, zrób coś dobrego

Mamy bardzo, ale to bardzo brzydki i bolesny zwyczaj wtrącania się we wszystko. Tak mamy. Wiemy lepiej, lepiej czujemy i więcej doświadczyliśmy. Sami sobie udzielamy prawa do komentowania i wtrącania się w życie innych. Bo jesteśmy starsi, więcej przeżyliśmy, mamy więcej dzieci, bo tak i kropka.

Moi Drodzy, pora się tego oduczyć, bo  możecie usłyszeć na swój temat kilka nieprzyjemnych uwag. Zwłaszcza jeśli chodzi o uwagi skierowane do kobiet w ciąży. Oczywiście część z nich po prostu Was zlekceważy, ale będą też takie które nie omieszkają odpowiedzieć. Skoro nie chciałeś wszczynać kłótni to po co zaczynałeś/zaczynałaś?

To że matki w Internecie ze sobą rywalizują wiemy nie od dziś. Niestety w ostatni czasie przybiera to niebezpiecznie na sile. Nikogo nie dziwią groźby w internecie , wysyłanie obraźliwych wiadomości, czy wyklinanie rodziny. Szkoda, że przeszliśmy z tym do porządku dziennego. Dużo kobiet, które mają coś naprawdę do powiedzenia milczy, bojąc się właśnie takiej, a nie innej reakcji. Z jednej strony dając innym wejść w nasze prywatne życie musimy mieć świadomość tego, że każdy może powiedzieć co o tym myśli (świetnie gdyby to było ubrane w odpowiednie słowa). Ale jest też druga strona – mamy prawo moderować komentarze, to nasze miejsce w sieci. I dwa – nikt nie ma prawa nas krytykować, jeśli sobie tego nie życzymy.

Teraz też problem sięga trochę dalej. Wybory kobiet w ciązy, lub kobiet które mają dzieci, krytykuje już cały Internet. Nie wystarczy tylko że ‘madka madkę’ (popularny zwrot w sieci), ale teraz każdy matkę może. To że Panowie którzy są samotni i bezdzietni oraz bez żonaci stali się ekspertami w dziedzinie wychowania jakoś przełknę. Że próbuje mnie pouczać koleżanka, która z dziećmi ma tyle wspólnego co ja z kotami (czyli nic) też. Ale że komentarze pod danymi postami, zdjęciami, tekstami, zostawiają 12 letnie dziewczynki, czy 15 letni chłopcy już mnie oburza. Nie dość że kompletnie nie mają pojęcia o czym mówią, to jeszcze używają czasem takich słów, że jestem tym autentycznie przerażona. I zastanawiam się czy to kwestia wychowania, czy nieograniczonego dostępu np do Internetu. A może po prostu zwyczajny brak rozmowy w domu.

Skąd to się w nas bierze? Dlaczego uważamy, że mamy prawo krytykować to jak ktoś wychowuje dzieci, ubiera je, karmi, nazywa? Dlaczego uważamy, że wiemy lepiej czy mama dobrze ubrała dziecko? Że dobrze je karmi? Rościmy sobie prawo do jej piersi – bo mówimy jak ma karmić. Do jej brzucha – bo mówimy jak ma rodzić, do jej łóżka – bo wiemy lepiej jak często powinna spać z Mężem. Nie mówiąc już o wkładaniu nochali do je portfela, szafy czy kuchni. Zakładamy, że wiemy lepiej od rodziców co dziecko ma robić w danej chwili. Niszczymy ich poczucie wartości i godności naszymi nic nie znaczącymi komentarzami.

Przeczytamy jeden tekst na wybranym blogu i uważamy się za ekspertów, damy się ponieś masowej panice i rezygnujemy z rzeczy które dają nam poczucie bezpieczeństwa. Tak bardzo jesteśmy w siebie wpatrzeni, że uważamy iż mamy nawet prawo kłócić się np. z lekarzami, ponieważ “znamy się na temacie” – przeczytaliśmy jedną książkę i 3 wpisy na blogu ‘eksperta’. To możemy co nie? … Mieszamy z błotem doświadczenie PRAWDZIWYCH znawców tematu, bo powiedział coś co my uważamy za “prawdę objawioną”, nawet przez chwilę nie zastanawiając się nad jego racjami. Lepiej tak, przecież jakbyśmy mu przyznali rację, to nie można by było go zwyzywać.

Jeśli Ci się nie podoba, to po co komentujesz? Po co oglądasz, słuchasz, czytasz? Nie szkoda Ci czasu? Nie masz ochoty zająć się czymś innym? Czy naprawdę sprawianie komuś przykrości daje Ci poczucie siły? A może chodzi o zazdrość co? Bo ona miała odwagę pokazać się w Internecie, powiedzieć co myśli, nazwać rzeczy po imieniu? Albo po prostu pokazała że ma piękne proste, ale i bogate życie, robi to co kocha, a Ty od 5 lat nie możesz zmienić pracy której nienawidzisz bo wciąż się boisz?

Cóż, sami siebie wykańczamy takimi akcjami. Sami siebie niszczymy od środa. Ludzie których krzywdzisz w Internecie prędzej czy póżniej zareagują. Od nich zależy jak. Zostawią Cię, zapomną o Tobie, będą się dalej rozwijać. A Ty? Zostaniesz smutny, śmierdzący nienawiścią i będziesz coraz bardziej nieszczęśliwy.

 

Kochani,

W powyższym tekście oczywiście nie biorę pod uwagi komentowania zachowań patologicznych i reagowania na nie.

Nie zmieniło się moje zdanie co do ochrony życia poczętego.

Nie zmieniam swoich zasad życiowych.

Sama jestem w ciąży. I mam na myśli pisząc ten tekst sytuację z którymi sama się spotykam: hejt, wszechobecna krytyka, obgadywanie, wtrącanie się udzielanie rad, niepotrzebne komentowanie.