Torba do porodu po krakowsku. Część 1

Zagubiłam się i dostałam nerwicy już po przeczytaniu trzech pierwszych blogów jakie mi się wyświetliły. Ja jakby rozumiem, że rodzice chcą dać dziecku wszystko co najlepsze, ale wydaje mi się, że właśnie to oni są wszystkim co może dostać najlepsze a ich ma za mało. W każdym razie wracając do tematu – bardzo chciałam przygotować wszystko dla dziecka jak najlepiej, ale bez przesady. Internet jest teraz tym przepełniony. Byle więcej, drożej, ładniej, bardziej kolorowo. A czasem brak przesady jest DOBRY! Warto tutaj chociażby wspomnieć o łóżeczku dla dziecka, które im ma mniej tym lepiej, ale może przeczytajcie to u fachowców. Dlatego postanowiłam posłuchać swojej Pani Ginekolog, położnej, oczywiście jak zawsze Mamyginekolog, oraz koleżanek, które wiem że nie przesadzają, a raczej kierują się zdrowym rozsądkiem. I tak oto skompletowałam swoją torbę do porodu, oraz wyprawkę dla syna na początek. Dużo pomogło mi zdanie mojej mamy: “Kochanie, teraz wszystko jest dostępne. Braknie wam czegoś, to polecicie kupicie. Nie to co kiedyś, jak trzeba było wszystko kombinować. Poza tym nie wszystko co przydało się u innych u ciebie też się przyda”.

Dodam też, iż mimo  że jestem blogerką, nie dostałam nic gratis za urodzenie dziecka 😀 zatem moja wyprawka musiała się też liczyć z tym ile zarabiany i na ile możemy sobie pozwolić. No to lecimy, po krakowsku 😉

 

Torba dla mamy:

DOKUMENTY!

Kosmetyczka – a w niej pasta do zębów, żel pod prysznic, szampon do włosów. Wszystko w wersji mini. W Rossmannie macie takie fajne urocze produkty w sam raz na tę okazję. Gumka do włosów, szczotka. Ja jeszcze mam w niej opakowanie cukierków. Jakby mi woda z cukrem za mało było 😀

2 ręczniki średniej wielkości.

Pantofle. Jedni radzą gumowe takie a’la crocs, ale ja wolę takie mięciutkie materiałowe. Różowe koniecznie, ten kolor mnie uspokaja.

3 koszule z możliwością łatwego karmienia, plus jeden duży podkoszulek XXL do porodu. Oczywiście możecie rodzić w koszuli, ale ja znalazłam taki fajny duży podkoszulek ze śmiesznym rysunkiem i nie zawaham się go użyć. Cóż, każda kobieta ma jakieś fanaberie.

Szlafrok. Tutaj popełniłam mały błąd bo chyba kupiłam za gruby. Już parę razy byłam na porodówce, między innymi na spotkaniach z położną i tam naprawdę jest bardzo ciepło. Wiadomo maluszki kochane muszą mieć ciepełko, a i na oddziale jest przyjemnie. Także radzę bardziej cieńszy, niż grubszy

1 lub 2 biustonosze do karmienia. Ja biorę 2. Tutaj chyba nic więcej dodawać nie trzeba.

Podkłady higieniczne. Ja wybrałam z firmy SENI. Tak mi doradziła Pani w jednej z aptek. Potem poszłam do drugiej i ona też doradziła te same podkłady. Zatem kupiłam. To takie podkłady które można rozłożyć na łóżku, dodatkowa ochrona kiedy czujemy że duże podpaski nie są wystarczające

Podkład poporodowy MAMMA BELLA. Ponoć najlepsze. Niekwestionowany lider w podkładach. To wzięłam. Najmniej sztuczne. I sprawdzone przez kobiety rodzące, bliskie mi i te całkiem nieznane z internetu. Jak również polecane przez położne.

Wielorazowe majtki poporodowe. Przyznam się że mam ich 6 sztuk. Wiem, że są wielorazowe, ale jeśli nie będę miała możliwości w szpitalu ich przeprać czy cokolwiek, to zawsze będę miała świeżą parę przy sobie.

Strój na wielkie wyjście. A poważnie: ubranie w którym wyjdziesz ze szpitala. Ja mam leginsy sprawdzone i wygodne, podkoszulek, wygodna bluza. Wszystko miłe, lekkie, z bawełny, przypadkiem nie obcisłe. Chyba ciało wtedy ma ochotę jednak oddychać, goić się i odpoczywać. Po co męczyć go dodatkowym uciskaniem

Picie. Na Szkole Rodzenia polecali wodę. Ale polecali też wodę np. z miodem. Chodzi i cukry proste w czasie porodu naturalnego, które dostarczą szybko potrzebnej energii, a potem szybko się ‘spalą’.

Wkładki laktacyjne. Wiem, że nie każdy poleca, wręcz odradza, ale jakoś wolę je mieć przy sobie. Kto tam wie jak te moje piersi zaczną pracować. Ufam, że się dogadamy, ale wiadomo że na początku znajomości trzeba się dotrzeć 😉 zatem zabieram. Nie zajmują dużo miejsca a nóż widelec (tematycznie:D) się przydadzą.

Czemu pokazuje wam firmy? Ponieważ uważam że firma Bell, albo produkty Rossmanna są naprawdę okej. Skład jest dobry, cena super. Sprawdziłam to polecam 😉

Torba dla syna:

Tutaj miałam nie mało problemów. Dużo “list wyprawkowych” jest mocno za długa. Musicie wiedzieć, że ja do mojego szpitala mam bardzo blisko – 7 minut. Dwa mój mąż od razu kiedy urodzę zostaje z nami w domu na urlopie ojcowskim. Do tego mam też kilka bliskich osób, które tylko czekają żeby mi pomóc. Wiem, że jeśli czegoś nagle będzie mi potrzeba, mam się do kogo zwrócić. Dlatego jeśli nie macie takiej sytuacji, to lepiej spakować więcej, a być dobrze przygotowanym. A jeśli macie tak dobrze jak ja, myślę że nie ma co przesadzać. Tutaj raczej nie będę skupiać się na opisie, wymienię tylko co mamy.

♥ Super strój od razu po urodzeniu: body, pajacyk, czapeczka, skarpetki.

♥ 3x zestaw : body, pajacyk, czapeczka, skarpetki. 

Rożek

Ciepły kocyk

ok. 10 pieluszek jednorazowych dla niemowlaka

Podkłady SENI (pisałam o nich wyżej)

ok. 5-6 pieluszek tetrowych, zwykłych białych

Opakowanie mokrych chusteczek (chociaż polecam jednak nie używać ich tak często)

Zwykły gęsty krem dla dzieci przy zmianie pieluszki, nie zawsze do stosowania, zachęcam do przeczytania tego artykułu 

Reszta tak jak mówiłam : w razie czego Tata jest z nami. Czemu tutaj nie polecam firm. Proste, większość to Pepco i Rossmann. I Dadda jeszcze.

 

Torba dla Taty:

Jeśli jest z tobą partner podczas rodzenia to warto żeby miał ze sobą dużo picia, jedzenie (koniecznie! Poród naprawdę trwa, a on ma być przy tobie a nie zemdleć z głodu!), kapcie do przebrania, jeśli chcecie może być aparat. Mój mąż będzie miał też telefon z playlistą. Do porodu playlistą oczywiście 😉

 

No to my czekamy :)))) A u was jak wyglądała wasza torba do porodu? 🙂 W przyszłym wpisie wyprawka dla maluszka, ale już domowa 🙂