Szkoła Rodzenia – po co, na co i dla kogo? #kacikrodzica

Ja myślałam: Bez Szkoły Rodzenia nie będę dobrą mamą. MUSZĘ iść, choćby nie wiem co. Nie urodzę, nie wykarmię i nie będę umiała przewijać. TRAGEDIA!

Mąż myślał: Po co to, na co to. Jakby już nie było na co wydawać! Dawniej nie było, a jakoś się żyło. No ale dobra, żona chce, pierwsze dziecko. Niech będzie.

I co z tego wyszło? Poszliśmy. I nie żałujemy. Zmieniło to całe nasze patrzenie na bycie rodzicami. Dzięki Szkole Rodzenia nie towarzyszy nam już taki lęk. Rozumiemy różne procesy, mąż wie jak pomóc. Jesteśmy ogromnie zaskoczeni, że 3 soboty w styczniu mogły tak bardzo zmienić nasze podejście. Zatem:

PO CO Szkoła Rodzenia?

Żeby lepiej się przygotować,

Żeby zrozumieć sam proces, to co się dzieje, po co się dzieje i kiedy,

Żeby rozwiać wątpliwości, mity internetowe, zabobony rodzinne, swoje obawy

Żeby móc zaczerpnąć wiedzą od specjalistów z doświadczeniem, nie z internetów 😉 To świetny moment, żeby móc przedyskutować wszystko co przyjdzie nam do głowy w związku z porodem, opieką nad niemowlakiem, czy połóg.

Żeby poćwiczyć. Dla nas najważniejsze były ćwiczenia pozycji wertykalnych, oraz opieka nad noworodkiem. Cudnym pomysłem były ćwiczenia praktyczne mające na celu pokazać partnerowi jak bardzo może pomóc swojej kobiecie podczas porodu (a uwierzcie że może i to naprawdę działa cuda!), podczas zmian pozycji, podczas skurczy.

Żeby mieć pewność, że przygotowaliśmy się na dziecko jak najlepiej mogliśmy,

DLA KOGO Szkoła Rodzenia?

 Przede wszystkim dla par, które pierwszy raz zostają rodzicami. Warsztaty dodają odwagi, rozwiewają wątpliwości, a specjaliści dostarczają nam dużo wiedzy. Dzięki temu (przynajmniej u mnie) strach odszedł. Nie mówię, że jestem taka hop do przodu i już niczego się nie boję, ale dzięki temu, iż zrozumiałam jak to wszystko wygląda, zdecydowanie mniej się boję. Mój mąż zrozumiał co mnie czeka, wie jak może mi pomóc, wie jak przyczynić się do mojego lepszego samopoczucia. Nie będzie czuł się bezradny. Poznał też cienie połogu i tego, co może nas czekać. Była szansa porozmawiać o tym co PO porodzie : o naszych nowych obowiązkach, wyzwaniach, problemach.

♦ Myślę też, że takie zajęcia będą też fajne dla kobiety, która zostaje mamą drugi raz, tylko za pierwszym razem coś nie poszło… Może wszystkiego nie wiedziała, była zła opieka, szpital nie do końca świadomie wybrany. Takie warsztaty pozwalają potem przeżyć poród naprawdę świadomie.

karopiszetu

Nasz wybór: Rodzinne Centrum Położnicze Koala 

W Krakowie jest dość duży wybór Szkół Rodzenia. Można szukać i znaleźć coś dla siebie. Jednak ja chciałam wam z całego serca polecić Rodzinne Centrum Położnicze Koala. Wspaniałe i przyjazne miejsce dla przyszły rodziców, ale z tego co wiem też dla mam i ich dzieci. O innej ofercie nie będę się rozpisywać, ponieważ chciałam skupić się na zajęciach przeznaczonych dla rodziców oczekujących na dzieci. Szczerze powiedziawszy nie wiedziałam czego się spodziewać, miałam trochę obaw, ale szybko zostały rozwiane. Już na pierwszych zajęciach Pani Anna Przybylska (położna i pedagog) wyczerpująco, cierpliwie i przystępnie wytłumaczyła nam cały poród. Każda faza, zagadnienie, wątpliwości, zostały wytłumaczone. Niewątpliwie przyczyniło się to do mojego zdecydowanego zmniejszenia lęku przed porodem naturalnym. Zajęcia wzbudziły też we mnie, wiarę we własne siły, zwiększyły zaufanie do samej siebie, a mężowi pokazały że jego obecność może sprawić REALNIE, że poród dla mnie będzie łatwiejszy, a jednocześnie dla nas stanie się cudownym przeżyciem. Na drugich z kolei zajęciach Pani Marta Drabik (położna, doradca laktacyjny) nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie omawiała z nami zajmowanie się niemowlęciem, karmienie piersią, oraz poruszała niewątpliwie trudne tematy m.in. problemy z laktacją, o których jednak porozmawiać trzeba. I warto = wiedzieć co może was czekać w tej wspaniałej, ale trudnej przygodzie jaką jest karmienie piersią. Na ostatnich zajęciach, prowadzonych przez Panią Anne Adamczyk-Lech (fizjoterapeutka, doula, masażystka), odbywały się zajęcia praktyczne z pozycji wertykalnych, które mogą pomóc nam w porodzie. Tutaj również mocno zaangażowani byli tatusiowie, ponieważ Pani Ania, pokazywała w jaki sposób mogą nam pomagać i brać realny udział w porodzie. Było też bardzo dużo informacji o mięśniu dna miednicy, o specjalnych ćwiczeniach, oraz rekonwalescencji po porodzie. Bardzo fajnym i ciekawym pomysłem było podzielenie nas na grupy. Panowie mogli spokojnie we własnym gronie, pod przewodnictwem Pana Michała Krawczyka, przedyskutować trudny czas połogu. Omawiali zagadnienia z nim związane (m.in depresje poporodową, babyblues), rozmawiali o tym jak mogą nam pomóc, co się zmienia i dlaczego. W tym czasie panie, miały możliwość ćwiczenia mięśni dna miednicy, rozmowę o swoich obawach związanych z połogiem, ćwiczenia oddechowe. Bardzo fajny i dobry pomysł! 

Oczywiście było też informacje czysto praktyczne: rodzaje znieczulenia, naturalne formy radzenia sobie z bólem, porównanie szpitali pod względem porodu, opieki nad rodzącą i czasu po urodzeniu (co dla mnie jest dużym plusem niezależnej szkoły rodzenia – możemy dowiedzieć się jak naprawdę wygląda opieka w szpitalach), dokumenty i badania wymagane do przyjęcia na oddział, kiedy poród naprawdę się zaczyna i jak to odróżnić, kiedy jechać do szpitala, praktyczne informację na temat porodu, techniki chustonoszenia, porady związane z pielęgnacja noworodka.

Mogłam bym wymieniać i wymieniać. Najważniejsze jest to, że naprawdę dużo się nauczyłam i ja i mąż. Wspólne chodzenie na szkołę rodzenia również zacieśnia relację między wami i daje wam poczucie, że razem wchodzicie w ten szalony i nieznany czas jakim jest bycie rodzicem. Uspokaja i pozwala skupić się na najważniejszych rzeczach. A dodatkowo rozwiewa wszelkie wątpliwości i pozwala okiełznać swój strach. Ja polecam z całego serca :))

 

Kochani tutaj strona Szkoły Rodzenia ‘Kolala’, zachęcam was do zapoznania się z ofertą placówki 🙂 

 

 

 

koala