Przeżyć niedziele. Bardzo spokojnie.

Codzienność raczej pędzi. Chociaż staramy się, żeby chociaż wieczory były slow, to nie zawsze się to udaje. Opieka nad dzieckiem, praca, mąż w pracy, codziennie obowiązki, niezaplanowane sytuacje. To wszystko składa się na to, że pragniemy zwolnić. I taką możliwość daje nam niedziela. Zapraszam Was, żebyście przeżyli ten dzień z nami 🙂

 

Każdy dzień zaczynamy ok. godziny 6:00 rano, nie zmienia się to też w niedziele. Nasz syn jest zdecydowanie rannym ptaszkiem. Wstajemy na zmianę. W tę niedziele to ja wstałam do synka. Wspólna poranna kosmetyka, porzucenie piżamki i możemy zaczynać dzień. Pierwsze śniadanie jemy we dwójkę. Czekając aż wstanie tata 🙂

 

Koło 8:00 wstaje mój mąż i zaczyna się bardzo rodzinna niedziele. Wspólnie przygotowujemy śniadanie, tak razem z synkiem 😉 wspólnie siadamy do stołu i jemy. Powiem wam, że to niezły tip kiedy chce się zachęcić dziecko do jedzenia. Dzięki temu, że mój synek je z nami, zaczął też pić. Nie chciał i to był duży problem. Groziło nam odwodnienie, ale wziął z nas przykład i zaczął pić. Wspólne, niespiesznie śniadanie pełne rozmów i śmiechu. Bardzo staramy się nie śpieszyć. Po śniadaniu jest czas na kawę i coś słodkiego. Mało to popularne, ale bardzo lubimy słodkie. Okej, bardziej lubi mąż 😉

Drzemka synka i kolejna część niedzieli.

Staramy się spędzać dzień aktywnie. Raczej nie należymy do osób siedzących w domu. Bardzo cenimy swoje mieszkanko, ale jednak lubimy swoje polskie podróże. Jeśli jest możliwość staramy się jechać gdzieś dalej. Wtedy weekend planujemy w jakiejś polskiej miejscowości. Kiedy nie mamy możliwości, jedziemy gdzieś bliżej. Na szczęście mój mąż jest świetnym “planowaczem rodzinnym”, więc zawsze wiem, że wycieczka będzie ciekawa i fajna. Bywają jednak też takie niedziele, że nie jedziemy nigdzie daleko. Spędzamy wtedy czas w swoim mieście, aktualnie Kraków, jednak też wychodzimy. Dominik jest jeszcze maluszkiem, nie wszystkie atrakcje które proponuje Kraków są dla niego. Dlatego najczęściej wybieramy parki, w których są fajne i ciekawe place zabaw. Chodzi już od 2 miesięcy zatem my mamy mały fitness.

Druga drzemka i końcówka niedzieli.

 

A co potem? Po drzemce mamy czas na kawę, na zabawę, ja zazwyczaj wtedy robię obiad na kolejne dni, albo coś piekę. Mąż czyta wiadomości i co ciekawe obwieszcza w całym domu 😉 Synek zazwyczaj pomaga mi w kuchni. Pomaga to za duże słowo. Układa po swojemu wszystko co znajduje się w zasięgu jego rączek. Oczywiście w naszej rutynie znajduje się też niedzielna Msza Święta. Nigdy nie ukrywałam, że jestem wierząca. A potem co? A potem wieczorna rutyna, dziecko idzie spać, a my mamy czas dla siebie 🙂

 

Tak to wygląda zazwyczaj. Bywa że plany się zmieniają i jest zupełnie inaczej. Ale mimo wszystko w niedzielę staramy się zastopować, odpocząć, nacieszyć się sobą. Po prostu ze sobą być.

A jak to wygląda u Was?

 

 

 

 

 

Karo.