(nie?) intymność młodych rodziców.

Czy problem w ogóle istnieje, a jeśli tak to co najczęściej bywa jego przyczyną? Duże zmiany, hormony, czy nowe role w których trzeba się odnaleźć?  Zadałam sobie samej to pytanie i oto co wymyśliłam 😉  

 Najtrudniejsze: moje ciało się zmieniło

Czy tego chcemy czy nie, po porodzie wyglądamy inaczej i też inaczej się czujemy. Nie ważne czy poród był siłami natury czy był przez cesarskie cięcie, jesteśmy inne. Pojawiają się blizny: albo te pooperacyjne, albo te związane z pęknięciem krocza lub nacięciem. Choćbyśmy dzień w dzień ćwiczyły z Anią Lewandowską, fałdka na brzuchu zostaje – od nas zależy czy na zawsze czy nie. Rozstępy – o ile mnie ominęły rozstępy na brzuchu tak piersiom się oberwało i to porządnie. I tak można wymieniać i wymieniać. Cera, włosy, paznokcie. Jesteśmy inne. Nie znaczy, że gorsze. Ja lubię rozstępy nazywać “bliznami miłości”. I te zmiany trzeba zaakceptować. Nie od razu będziemy mogły pracować nad formą – halo, połóg 6 tygodni, przypominam! Dziecko też będzie nadawało nam rytm, w pierwszych miesiącach nie zawsze jest możliwe żeby znaleźć dla siebie ciut ciut wolnego czasu. I w tym wszystkim: wszystkim nowym, my z nowym ciałem i nasz partner, który nas chce. Jest trudno. Do tego dochodzą hormony (straszne…naprawdę straszne co one mogą z nami zrobić). I bądź tu mądra. Dlatego jedyne, co mogę polecić to: dużo, dużo przytulania, akceptacja, rozmowa o naszych wątpliwościach bez wstydu i okazywanie sobie czułości na każdym kroku: a to przytulas, a to buziak, a to zwykły dotyk np. ramienia. Dajcie sobie znać, że jesteście, czekacie i akceptujecie wszystko co się w was zmieniło. 

 

Nie bierz na siebie za dużo. 

Jedną z przyczyn ciężkiego przeżycia przeze mnie połogu i problemów z laktacją było właśnie to: zosiosamosiowanie. Nawet męża nie dopuszczałam do pomocy. Ja sama. Sama posprzątam, ugotuje, poprasuje i w tym wszystkim zajmę się dzieckiem. Obolała, niewyspana, wściekła, ale JA SAMA. Wiesz co? Odpuść. I nie chodzi mi o to, żeby nagle wpuścić do domu stado kobiet. Jeśli nie masz dobrego kontaktu z teściową czy mamą czy siostrą, to nie. Ale daj wykazać się mężowi. Albo przyjaciółce? Mężczyźni świetnie gotują, jeśli tylko da się im szanse, a o dom również dbać powinni. Chcą się nami opiekować, tylko często nie dajemy im na to szansy. A trzeba. Poza tym – czy naprawdę coś strasznego się stanie jeśli pranie posiedzi 3 dni dłużej? Albo naczynia zmyjesz jutro? Czy naprawdę czysty, lśniący dom świadczy o szczęściu? Piszę to troszkę wbrew sobie, bo ja naprawdę lubię porządek, ale dzięki synkowi nabrałam do tego dystansu. Wiecie dlaczego? Dlatego że bardziej lubię szczęśliwą rodzinę. A jeśli Ty odpuścisz, to i znajdziesz więcej czasu i siły na wspólne spędzanie czasu z mężem. Myślę że warto moment kiedy dziecko śpi wykorzystać na Was, a nie na szorowanie podłogi. Podłoga nie zając, a wspólne chwile przy malutkim dziecku cóż… czasem zając 😉

Zaufaj

Zabrzmi to może mało optymistycznie, ale ten czas kiedy Wasze dziecko jest maleńkie i wymaga 100% Waszego skupienia i uwagi, to najlepsza próba dla związku. On musi czekać na Ciebie, Ty musisz zadbać o siebie i dziecko, a dziecko musi zadbać o to, żebyście wiedzieli co w życiu jest najważniejsze. Ja w połogu oprócz tony różnych niepotrzebnych myśli, też płakałam nad tym, że na pewno teraz mój mąż mnie zostawi. W końcu ciało kiepskie, głowa szalona, a jeszcze czasu dla niego nie mam. Otóż wszystko rozbija się o zaufanie – jeśli sobie ufacie to nie straszne będą Wam te dni troszkę zmniejszonego ruchu ciał 😉 Będziecie sobie ufać i będzie to dla Was oczywiste, że czekacie w miłości i możecie spokojnie zająć się swoimi nowymi rolami. Dziecko nie rozdziela rodziców. Dziecko ich łączy, tylko trzeba wiedzieć jakie się ma priorytety i co w życiu jest najważniejsze. Bo jeśli wolicie w wolnym czasie posiedzieć na Facebooku, posprzątać mieszkanie, czy uciec każde w swój kąt, to potem nie ma się co dziwić, że nie macie dla siebie czasu. Prawda? 😉

No to kochamy się czy nie? 

Na koniec: intymność zawsze jest. Tylko trzeba o nią zawalczyć, bo przecież nic co piękne nie przychodzi łatwo 😉 A tak na poważnie: wymaga to czasem większej logistyki, czasem cierpliwości, a nieraz działania w zmęczeniu 😉 ale warto odpowiedzieć sobie na pytanie: co jest dla nas ważne. Intymność w małżeństwie jest bardzo ważna, ale nie najważniejsza. Dziecko to cud i jest ważne, ale Wy też i nie możecie o tym zapomnieć. I na koniec: rozmowa jest za to NAJWAŻNIEJSZA. Zatem warto rozmawiać ze sobą na każdy temat, kiedy coś dzieje się złego.

Nie chcę zostawiać Wam tutaj rad, że trzeba robić to i to i będzie seks. Nie. Każde małżeństwo musi wypracować swój własny sposób na radzenie sobie w trudnych sytuacjach. U nas sprawdził się plan dnia, podział obowiązków, i dużo dużo cierpliwości ponieważ nasz synek szybko się nudzi 🙂 I nie zawsze jest kolorowo, ale jeśli wiemy w którym kierunku idziemy od razu jest łatwiej.

 

A tutaj zostawiam wam link do konferencji Ojca Adama Szustaka o kryzysie w związku: