Jak udaje mi się zachować równowagę w ciąży. Każdą równowagę.

Kiedy przed ciążą, słyszałam różne historię o kobietach które w stanie błogosławionym “dziczeją”, nie ukrywam, troszkę w to wierzyłam. Na przykładach bliższych, lub dalszych kobiet widziałam, że ciąża może czasem…zaszkodzić. Jakkolwiek to brzmi. Dlatego kiedy nam się udało, postanowiłam ze wszystkich sił zachować RÓWNOWAGĘ. Chciałam dalej spotykać się z przyjaciółkami, znajomymi, podróżować, robić to co lubię, pracować. Część rzeczy się nie udała – nie mogę pracować. O ile ciąże “w głowie” znoszę całkiem okej, o tyle fizycznie jestem do bani. Jeśli chodzi i spotkania z przyjaciółkami pisałam o tym tutaj – TUTAJ – czyli dużo starań z mojej strony, ale jakieś dziwne przerażenie z ich strony skutkowało tym iż nareszcie wiem kto tak naprawdę jest blisko mnie i zawsze mogę liczyć, a kto traktował naszą znajomość pobieżnie i byle jak. Jeśli chodzi o resztę jestem bardzo dumna – udało mi się zachować jako taką kondycję (i tutaj zaskoczenie. Od 5 lat jestem bardzo aktywna fizycznie, zdrowo jem, a tutaj takie problemy w ciąży. Zatem jak widać każdy ‘przypadek’ inny ), oraz zachować optymizm, zdrowe podejście do życia, oraz małymi kroczkami rozwijać swoje pasję. Myślałam, że to tylko moje zdanie i może mi się wydaje, ale mój mąż podszedł do mnie i powiedział, że właśnie rozmawiał ze znajomym który żalił się strasznie na żonę w ciąży. Co prawda bardzo ją kocha, ale chyba już przesadza i że ciężko mu wytrzymać. Na co mój mąż odpowiedział mu że na to co słyszał i widział, to że ja -żona, jestem bardzo kochana i nic,a nic nie odczuwa. Oczywiście czasem małe spięcie jest, ale jego zdaniem to jest super.

ZWYCIĘSTWO!!! 

A tak na poważnie, każda kobieta jest inna i inaczej będzie znosić ciąże. Co jednak nie znaczy, że wszystko nam wolno. Nie uważam, że nagle możemy jeść trzy razy więcej, na wszystkich się wydzierać, być tylko i wyłącznie rozczeniowe, nic od siebie nie dając. Mamy prawo do złego samopoczucia, owszem, ale nie mamy prawa do ranienia bliskich, czy samych siebie. Dlatego postanowiłam napisać ten mini-poradnik. W końcu ciąża to stan, który sama kończę przeżywać, miałam w tym stanie dużo niespodzianek, oraz co nieco wiem o ludziach 😉 Zapraszam, mam nadzieję że przyda wam się ten wpis!

Trzy, dwa, jeden… Start!

karopiszetu

1. Ruchy, kluchy leniwe …

Nie przestawaj się ruszać. Nawet jeśli ma być to mały spacer – warto! W I i II trymestrze można sobie pozwolić na zajęcia fitness dla kobiet w ciąży. W III trymestrze super sprawdza się basen lub joga. Tutaj też będzie potrzebna pomoc partnera, lub przyjaciółek.Bo jeśli podobnie do mnie, nie czujesz się pewnie wychodząc sama (u mnie: nudności, omdlenia, uderzenia gorąca, złe samopoczucie), poproś ich o pomoc. Spacer z przyjaciółką (polecam na lody: cudnie działają na zgagę), czy spacer z mężem działają cuda. Pozwolą Ci wyjść z domu, przestać myśleć np. o zbliżającym się porodzie, co może cię stresować, lub po prostu pozwolą odetchnąć świeżym powietrzem( jeśli mieszkać np. w Krakowie tak jak ja, sprawdzaj proszę alarmy smogowe). Jeśli jesteś na tyle pewna siebie można poćwiczyć w domu. Na YouTube są bardzo fajne filmy dla kobiet w ciąży – do wyboru do koloru. Dla przykładu załączam tutaj jeden z moich ulubionych 🙂 I oczywiście korzyści jest bardzo dużo: ćwiczenia zmniejszają u kobiet w ciąży ryzyko cukrzycy ciążowej, dolegliwości kostno-stawowe oraz pokarmowe, pomagają w porodzie, szybszym powrocie do formy, wzmacniają mięśnie i pomagają zachować prawidłową postawę.

 

 

2. Rusz głową

Zapewniaj rozrywkę również dla swojego mózgu. Polecam czytać książki. Nie muszą być tylko te o rozwoju i wychowaniu dzieci, chociaż nie powiem, można wiele się z nich nauczyć, to warto też czytać to co po prostu lubicie. Może jednak unikałabym horrorów, czy mocnych reportaży – w ciąży przeżywamy wszystko dwa razy mocniej, dlatego warto wrócić do tych lektur może już po urodzeniu dziecka. Dodatkowo też warto znaleźć czas na ulubione czasopisma, fajne filmy (ta sama reguła co w książkach). Niezmiennie polecam planszówki, przede wszystkim Dixit, lub Gierki Małżeńskie – świetne do grania we dwójkę, jak i na większe spotkanie w gronie znajomych. Rozmawiaj, rozmawiaj i jeszcze raz rozmawiaj. Z mężem, koleżankami, rodziną. Z ludźmi których poznałaś w Internecie i się polubiliście. Nie bądź sama. Nie zamykaj się na innych. Złe samopoczucie czasem daje w kość, ale postaram się raz na czas go przezwyciężyć i zobaczysz, że będzie lepiej 🙂

3. Zadbaj o ducha

Nie wiem ile osób tutaj jest wierzących ile nie. I jeśli mam być szczera, nie obchodzi mnie to. Macie prawo wierzyć w co chcecie, o ile nie ranicie przy tym innych 🙂 Zatem rozwijaj swojego ducha. Mi dużo dała codzienna modlitwa, zawierzenie swojej ciąży i porodu Maryi. Ale dla Ciebie może być to medytacja, ćwiczenia oddechowe (w katolicyzmie też takie mamy;)), czy inny rodzaj rozwoju duchowego. W tym czasie dobrze mieć wsparcie “u góry”, poczuć ze nie jest się samym i jednak komuś tam gdzieś zależy na naszym dobru. Modlitwa uspokaja i wycisza. Zabiera lęki. Nie zawsze tak jakbyśmy chcieli, ale zawsze na dobry sposób. I dla nas najlepszy. Warto mieć zaufanie do Boga, że nas prowadzi i zawsze z nami jest. Cokolwiek się nie stanie. Pamiętam, że kiedy dostaliśmy wyniki badań i były one złe (a dokładnie rzecz biorąc źle odczytane w labolatorim, ale to inna sprawa), przez dwa dni żyliśmy z wiadomością, że nasze dziecko może urodzić się niepełnosprawne, albo może umrzeć. Uwierzcie mi, że jest to wiadomość najgorsza ze wszystkich, kiedy ktoś kogo kochasz choruje/umiera, a ty nie możesz mu pomóc. I oprócz działania, wsparcia rodziny i niesamowicie cudownej obecności mojego męża, nie było by w tym Boga, to nie wiem czy bym nie oszalała. Bardzo dużo dała nam wspólna modlitwa, zaufanie i oddanie mu tego strasznego 48 godzinnego horroru, który skończył się dobrze. Nie mówię, że akurat w waszej ciąży musi coś takiego się wydarzyć, ale ja osobiście polecam zaufać sile wyższej 🙂

 

4. Nie spinaj 

To był mój największy problem. Myślałam, że oszaleje przez pewien czas. Wszystko mnie stresowało, nie dawałam się uspokoić. Bardzo wielu rzeczy się bałam, nie wiedziałam jak to wszystko będzie wyglądać. Pierwsze USG to dla mnie czarna dziura. Obawiałam się wszystkiego, a jak ktoś próbował mi pomóc to kończyło się to dla niego naprawdę źle. BO JA WIEM LEPIEJ. I o tyle o ile wtrącanie się np. teściów wciąż uznaje za niestosowne, o tyle pomoc prawdziwą, oceniam na wagę złota. Daj sobie pomóc, daj sobie coś powiedzieć. Jeśli jest to nie zgodne z tym co ty myślisz, to okej, wysłuchaj, przytaknij, a potem zrób po swojemu 😉 Najlepszym doradcą jest instynkt (spoko, mój jeszcze nie całkiem się wyłonił), najgorszym stres i nerwy. Wszystko po woli na spokojnie. Nie od razu Kraków zbudowano i nie od razu ‘rodzą się’ cudowne matki, którymi i tak nie będziemy. Jesteśmy tylko ludźmi. Zatem jeśli zdarza ci się o czymś zapomnieć, zjeść pizze, okrzyczeć męża bez powodu. nie zrozumieć lekarza, czy po prostu się boisz – wróć do domu, weź parę głębszych oddechów i zastanów się nad działaniem. Polecam też w ramach odstresowania vlogi Szalonej Żony – czyli Moniki z bloga Początek Wieczności – świetnie odprężają i rozluźniają 😉

Dodatkowo: nie stresuj się nie odkurzonym dywanem, nie zrobionym obiadem, czy nie wyprasowanym obrusem. Spokojnie. Jest mąż, poproś go o pomoc. Widząc twój stan na pewno będzie chciał ci ulżyć. W końcu ślubował, że w chorobie też będzie 😉 Daj sobie pomóc innym. Może mama zrobi rosół? A siostra odwiedzi cię i pomoże poprasować? I w końcu czy naprawdę pierogi mrożone są takie złe?! Pamiętaj, że najważniejszy jest twój stan! Nie warto się przemęczać – zagrażasz wtedy sobie i dziecku. Nie warto też stawiać ponad swoje relację np. z mężem, zrobienie obiadu. Uwierzcie mi – robiłam tak przez parę pierwszych miesięcy i była to jedna z najgorszych decyzji. Nie zrobisz czegoś dzisiaj, zrobisz jutro, albo za tydzień. Nikt cię nie goni, nie mierzy czasu. Nie ma ludzi idealnych. Jesteście wy i to wasza miłość i relacja jest najważniejsza. I wasze dziecko. 

 

 

Pamiętajcie – ciążą może być super wspomnieniem. Wszystko zależy od nas. Nawet jeśli bardzo źle się czujecie, możecie tak zadbać o swoje otoczenie, że psychicznie będziecie odprężone i szczęśliwe. Niestety, niektóre przypadłości są i ciężko z nimi walczyć. Możemy tylko szukać środków, jak je załagodzić. Mam nadzieję, że parę znalazłyście w tym wpisie 🙂