To nie są moje wielbłądy…To kogo?!

Nigdy nie interesowałam się modą. Nigdy nie śledziłam trendów, zarówno w modzie, jak i książkach (tak, tak, książki też bywają modne:)). Kupowałam to, w czym było mi wygodnie, w czym czułam się dobrze. Jedynie, przyznam się, nowinki w makijażu mnie interesują. Ale ja znowu nie o tym! W każdym razie, zmieniło się to jakiś czas temu. Nawet coraz częściej zdarza mi się buszować na “ciuchach”. Szukam swojego stylu i sprawia mi to ogromną radość. Subtelnie, niewulgarnie, podkreślić swoją kobiecość, to mój cel. Dorosłam do tego 🙂

Wracając do tematu…

Wpadła mi z ręce książka autorstwa Aleksandry Boćkowskiej “To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL”. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Ciężko było mi “wejść” w całą historię. Dużo nazwisk, daty, historia której kompletnie nie znam. I mało niestety, o niej słyszałam (Na szczęście czekam na maila od taty. Mam dostać zdjęcia, jak ubierał się w młodości:)). Jednak po pewnym czasie, książka staje się coraz przyjemniejsza, nie wiadomo kiedy lądujemy na ostatniej stronie. Niemniej jednak, to muszę podkreślić, jest troszkę chaotyczna, łatwo zgubić wątek i czasem zostawia jeden wątek, zaczyna kolejny, żeby za jakiś czas wrócić do poprzedniego. Troszkę to męczące. Ale to naprawdę książka warta przeczytania! Nie wiedziałam, że moda pełniła wtedy tak ważną rolę. Nie tylko była “dziurą w systemie”, ale też pozwalała znosić te ciężkie czasy. Niemniej jednak, nie jest to literatura, mająca na celu pokazać heroiczną walkę ludzi mody o Wolną Polskę. To raczej rzetelna, pełna faktów i opinii książka o modzie. Nie doszukujmy się niepotrzebnie. 

untitled-design-2

Co urzekło mnie najbardziej. 

Przede wszystkim podziwiam odwagę i upór projektantów tamtego czasu. Mieli na tyle dużą wyobraźnię i byli tak bardzo uparci, że udawało się im projektować rzeczy, które nie zawsze były zgodne z obecnie panującym ustrojem, bo wtedy trzeba było dużo, identycznie i szaro. A oni robili kolorowo, pięknie i z paryskim szykiem. Bo choć ten czas, nie da się ukryć, smutny czas, to oni potrafili go rozjaśnić i dodać mu polotu. Inspirowali się największymi projektantami z Francji: Christian Dior, Coco Chanel, czy Yves Saint Laurent. Jedni próbowali swoją modą wybić dziurę w systemie, dla innych była to możliwość wyjazdu za granicę, do Paryża. A jeszcze inni po prostu dzięki temu odrywali się od smutnej codzienności. Nie było im łatwo. Rząd robił wszystko, żeby im to utrudniać. A to komuś zabrali wizę, a to nie było materiałów, a to wstrzymano produkcję. Te czasy były okrutne i choćby nie-wiem-co, nikt nie przekona mnie, że było inaczej. Po tej książce nazwiska takie jak Jadwiga GrabowskaBarbara Hoff, Grażyna Hase, nie będą Ci obce. Dowiesz się co nieco o Modzie Polskiej, Teli­menie, Centralnym Biurze Wzornictwa. Poznasz niesamowicie ciekawą i barwną historię mody polskiej. Dowiesz się jakie modelki były na topie i wyjeżdżały do Paryża. A także, o pewnym bardzo znanym polskim projektancie, który pomógł niejednej sławnej osobie.

mysli-pani-ze-moda-jest-wazna-moda-jest-wazna-gdy-o-cos-walczy

 

Czyje są te wielbłądy?

Na to pytanie musicie znaleźć odpowiedź w książce, spokojnie, jeśli będziecie czytać dokładnie to ją znajdziecie 🙂 Gotowe rozwiązania nie smakują tak dobrze, dlatego zachęcam Was do szukania odpowiedzi na kartkach tej pozycji. Moi Kochani, nie chciałabym umniejszać roli tej książki, jaką stanowi ona dla historii mody polskiej. Pełna jest cytatów, wypowiedzi osób związanych z modą, ale też zwykłych amatorów dobrego, a czasem i nieoczywistego i kontrowersyjnego stylu. Dla mnie osobiście jest troszkę smutna. Bo ciężko czytać o tym jak ktoś robi coś wartościowego, a z każdej strony ma pod górkę. Albo jak jedna z pierwszych projektantek w powojennej Polsce, która wypromowała kilka osób ze świata mody, starzeje się i umiera w zapomnieniu. Albo jak magazyn “Ja i Ty” z którego TERAZ większość czasopism powinno brać przykład, przestaje istnieć, bo jest za mało socjalistyczny, za mało rosyjski, a za dużo nowoczesny, zachodni. Jak wielkie talenty muszą uciekać za granicę… I mimo, że ta moda była wtedy małym głosem buntu, sprzeciwu, że ludzie wtedy byli tacy kreatywni, że umieli się modą bawić, dzielić się, inspirować, to nie zmieni to faktu, że żyli w bardzo trudnych, biednych i ciężkich czasach. Bardzo nie lubię, kiedy ktoś to bagatelizuje. Wystarczy chociaż pomyśleć, że nawet chodzenie w spodniach przez kobietę było zabronione, a reakcją na tak ubraną Panią, było plucie i wyzwiska. Ot, mały przykład.

frillythings-com

Ja kocham tę książkę, ponieważ otworzyła mi oczy, niesamowicie mnie zainspirowała i zmieniła mój styl 🙂 Książka dla każdego. Bo dla każdego jest tutaj coś ważnego 🙂

Karo.