“Tak Cię kocham!” Aleksandra Utracka – Skoczeń

Pierwszy raz zobaczyłam Ją w telewizji śniadaniowej. Od razu było widać, że “ma to coś”. Piękna, pewna siebie, odważna. Od razu poruszyła trudny temat, bez kurtuazji, niepotrzebnego wstydu. Pomyślałam wtedy “koniecznie muszę z nią porozmawiać”. Kiedy usłyszałam, że napisała książkę, zamówiłam ją od razu po emisji programu. Blog, Instagram, YouTube. Kobieta petarda! Prawdziwa, normalna, ludzka. A przy tym prawdziwa wojowniczka. Jestem ogromnie zaszczycona, że mogłam z nią porozmawiać (bo oczywiście, że od razu napisałam do mojej szefowej, że KO-NIE-CZNIE musimy przeprowadzić z nią rozmowę! Ja muszę!). Ale dziś nie o tym.

Dziś o książce. “Tak Cię kocham”. O pięknej, mądrej, miejscami bolesnej książce, która opowiada historię pięknej, ale trudnej miłości. 

Diagnoza ostateczna i nieodwracalna. Chore dziecko. Rozpacz, niewiedza, pytania, brak pomocy, ból. Nieczuły personel, kiepscy specjaliści, drogi sprzęt. Druga zdrowa córka w domu. Chaos i niepewność. Nie znam tego. Nie wiem jak to wygląda, ale teraz rozumiem już lepiej. Teraz wiem, że mama dziecka niepełnosprawnego to też mama, też kobieta. Miewa gorsze i lepsze dni. Chciałaby normalności, ale nie zawsze się da. Ona walczy o życie swojego dziecka tysiąc razy częściej niż ja. Ale widzi też więcej niż ja i tam gdzie lekarze mówią “beznadziejny przypadek”, ona się nie zgadza. I udaje się jej zwyciężać. Ja idę prostą drogą macierzyństwa, a ona często musi się zastanawiać którędy tym razem życie ją poprowadzi. Ona musi walczyć o to, żeby było ją widać zza choroby jej dziecka. Ja bez trudu dbam o swoje “ja”. U mnie rodzina się bije kto zostanie z dzieckiem, u niej nie za bardzo ktoś chce (nie każdy ma odwagę). Mi wszyscy gratulują, jej wszyscy współczują.

Czy jednak różnimy się aż tak bardzo? Czy nie ma porozumienia między mamą zdrowego dziecka, a mamą chorego dziecka?

Oczywiście, że jest. Tylko musimy wyjść ze swoich schematów w głowie, oczyścić ją i na nowo podjąć dialog. Bo Ola tak samo, jak ja – ma marzenia, ma pasję, ma plany. Tak samo jak ja martwi się o zdrowie swojego dziecka, o jego przyszłość. Tak samo jak ja jest mamą. Tylko trzeba wiedzieć jak pomóc i jak rozmawiać. A ta książka pomoże zbudować nam mosty. Pomoże przełamać tematy tabu, pomoże spojrzeć na niepełnosprawność z zupełnie innej strony. OCZYWIŚCIE, że rodzice dzieci chorych mają trudniej, mają pod górę, ale może właśnie przyszła pora na to, żeby pomóc im wyjść pod tą górę. Zobaczyć człowieka, uśmiechnąć się i podać rękę, a nie unikać spojrzenia, albo gapić się bezczelnie. Ta książką pomoże Ci zrozumieć, na czym polega dobra pomoc. Pomoże Ci zrozumieć na czym polega fenomen matki-kobiety, jaka jest siła miłości i ile ona potrafi. Ta książka zmieni Twoje patrzenie na niepełnosprawność.

 

Jak widzicie nie jest to “typowa” recenzja. Jest to zapis moich emocji. Piszę bo chcę dotrzeć do jak największej liczby osób, które zareagują, zmienią swoje myślenie. Kiedy następnym razem spotkają dziecko niepełnosprawne to zapytają “jak mogę Ci pomóc”, a nie odwrócą wzrok i będą udawać, że nie widzą… Dostrzegą na jak wiele zasługują tacy rodzice, a jak niewiele otrzymują.

 

Ta książka jest ważna. Ola jest bohaterką. Chociaż sama tak nie myśli o sobie. Ale ja wierze, że jej książka doprowadzi do rewolucji dobra. Rewolucji, która pozwoli w końcu zrozumieć nam świat niepełnosprawnych i ich rodzin. Nauczy nas pomagać i BYĆ.

 

karo.

 

Adresy Aleksandry Utrackiej-Skoczeń, autorki książki “Tak Cię kocham”:

Instagram

Blog

YouTube

Facebook