Recenzja „FaNGIRL” Rainbow Rowell – Świetna książka dla Młodych Ludzi. I dla rodziców.

 

Ta książka jest jak tęcza w imieniu autorki. Nie dość że mamy tutaj całe mnóstwo emocji o różnym natężeniu kolorów, to jeszcze jest tutaj cała gama różnego rodzaju wydarzeń. Począwszy od tych wesołych, śmiesznych, poprzez bolesne, trudne, a nawet traumatyczne. Ta książka, jest jak najlepsza przyjaciółka dorastającego dziecka, które za niedługo wejdzie po woli w świat dorosłych. Trzyma go za rękę, dając jednocześnie dużą swobodę, ale pokazuje co może się stać, kiedy z cennego daru jakim jest wolność zaczniemy za dużo czerpać.

 

Razem a jednak osobno.

Cather i Wren są bliźniaczkami, na dodatek bliźniaczkami które się bardzo kochają i jak do tej pory wszystko robią razem i wszystkich mają razem. Ich wspólną pasją są przygody czarodzieja Snow (odpowiednik Harrego Pottera;)), ale to Cather jest uwielbianą przez inne fangirl twórczynią fanfików o tym bohaterze. Niestety wszystko się zmienia, kiedy obie wyjeżdżają na studia. Uczelnia niby ta sama, tata też i siostra. Ale życie już całkiem inne. Inne pokoje, przyjaźnie, zainteresowania. I inne korzystanie z wolności. A w tym wszystkim miłość, choroba i tajemnicza postać z przeszłości. Czyli taka mieszkanka wybuchowa. Ale podana tak smacznie i uroczo, że naprawdę każdy przejdzie przez to bezboleśnie. Bo czy nie o to właśnie chodzi w życiu, żeby zbierać doświadczenia i na ich podstawie zmieniać się, dojrzewać?

 

Co tak zachwyca?

Po pierwsze łatwość z jaką książka zawiązuje z nami przyjaźń. Wiem, że brzmi to górnolotnie, ale tak jest. Po prostu naprawdę ta książka da się lubić. To jak jest napisana, w jakim tempie się dzieje i jak w delikatny, acz stanowczy sposób serwuję nam prawdy życiowe wzbudza zachwyt. Nie jest nachalna. Nic nie narzuca. Można mieć wrażenie, że tylko opisuje z boku historie, nie wydając o nikim sądów.

Po drugie jest też dla rodziców. Można tutaj zobaczyć co czasem kieruje nastolatkami, co budzi w nich jakie emocję. Co prawda historia dzieje się w Ameryce północnej, ale chyba młodzi ludzie wszędzie są do siebie podobni 😉 Również relację córek z tatą pokazane są w świetny sposób i imponuje wręcz wolność, a jednocześnie umiejętność interwencji ojca bliźniaczek. Nie traktuje on swoich córek jak marionetki, albo jak swoją własność. Nawet jeśli dzięki chorobie może je przy sobie zatrzymać nie robi tego. Daje im wybór i te wybory szanuje. Niemniej jednak, porafii też pokazać twardą rękę. W końcu jest ich tatą, nie przyjacielem.

Po trzecie: naprawdę świetnie pokazane relację. Czy to Carther z siostrą, współlokatorką, czy chłopakami. Czasem jest taki trend w książkach dla nastolatków, żeby wszystko DOKŁADNIE i jak najbardziej seksualnie (nie wiem czy to po polsku) pokazać związek, seks. Tutaj jest to pokazane jak najnormalniej w sposób delikatny, miły. Po prostu fajny. Każda relacja jest inna, a kiedy czytamy opisy jak te relację się zmieniają, przekształcają, towarzyszymy bohaterce w jej przemianie. W jej dorastaniu.

 

Pewnie ktoś młodszy ode mnie o 8 lat, powiedziałby pewnie że ta książka jest o miłości i przyjaźni.

Ja Wam powiem, że ta książka jest o dorastaniu, zrozumieniu że aby pewne rzeczy stały się piękniejsze muszą się zmienić, przejść kryzys i wyrosnąć raz jeszcze.

Ale na pewno do jednej rzeczy się zgodzimy Ja mająca 26 lat i moja alternatywna wersja mająca lat 18 – książka jest świetna, urocza, dobra i warto ją przeczytać. Naprawdę!