Nie każda książka o ciąży jest dobra.

Dzisiaj chciałam przedstawić wam 2 różne książki, w których przedstawiana jest tematyka porodu, połogu wychowania. Nie są to książki, którymi jestem zachwycona. Można powiedzieć, że bez większej wiedzy na temat ciąży, można się przez nie nieźle pogubić. Dlaczego zatem o tym piszę? Chciałam ostrzec i jednocześnie pokazać, jak ważne jest to, żeby jednak “być na czasie”, kiedy jesteśmy w ciąży, czy mamy dziecko. Jak ważne jest czytanie nowych badań, statystyk, opinii. Moim zdaniem mama i tata, to takie osoby, które nieustannie się uczą. I ważne jest, aby ich wiedza często była odświeżana 😉

Co dało mi podstawę do krytykowania tych książek? Konsultowałam zawarte w niej teorie i opinię z lekarzami, czytałam, znów konsultowałam i znów rozmawiałam. Oczywiście jeśli wy uważacie, że któraś z tych książek jest dobra, to nie ma sprawy, pamiętajcie – ile ludzi tyle opinii i zdań 😉

 

1. ‘Odkrywam macierzyństwo’ dr Preeti Agrawal 

odkrywanie macierzyństwa

Jeśli chodzi o opinię na temat tej książki mam duży problem. Z jednej strony pomocna, opisuje poród naturalny, pokazuje naturalne sposoby radzenia sobie z bólem (zioła,masaże,akupunkturę). Skupia się na pozytywnych stronach macierzyństwa, przedstawia świadectwa kobiet po porodzie naturalnym, które przeżyły go w sposób duchowy, wręcz mistyczny. Niestety z drugiej strony mam wrażenie, że większość tematów została potraktowanych pobieżnie, byle jak. Pani Doktor nie wgłębia się w problemy, nie tłumaczy. Myślę, że można śmiało powiedzieć, że książka jest skierowana dla kobiet, które idealnie przeszły stan ciąży i połogu. Które się nie skarżą, wszystko przechodzą bez problemu i ciągle czują duchową więź z dzieckiem. Moim zdaniem opinia również o farmakologicznych sposobach radzenia sobie z bólem jest już mocno nie aktualna. Tutaj chciałabym zaapelować – jeśli któraś z was jest przed porodem, nie nastawiajcie się na poród bez znieczulenia lub ze znieczuleniem. Nie warto mieć wygórowanych oczekiwań, ani też zbytnio się bać. Poród to jedna wielka niewiadoma w której dużo zależy od nastawienia rodzącej. Niemniej jednak nie warto być bohaterką na siłę. Jestem też daleka od oceniania kobiet – która rodziła “lepiej” a która “gorzej”. Chyba dlatego książka z jednej strony jest urocza, uspokaja, pokazuje duchowy aspekt ciąży, porodu i połogu, ale z drugiej strony źle że nie wspomina o różnych możliwościach, ocenia, a czasem nawet krytykuje. I szkoda że z takim samym profesjonalizmem jakim wspomniano o porodzie naturalnym, nie ma słowa o cesarskim cięciu. Chyba nikt nie wątpi w to, że poród cesarski również daje nam możliwość odkrywania wspaniałego macierzyństwa.

 

3. ‘W głębi kontinuum’ – Jean Liedloff

w głębi kontinuum

Nie, nie i jeszcze raz nie. Wiem że może kogoś te słowa zachęcą jeszcze bardziej do przeczytania, ale odradzam. Autorka to kobieta, która po obserwacji zaledwie dwóch lat plemienia Indian, wysnuwa wnioski dotyczące wychowania dzieci. I jej odkrycia nie są jakimiś zbawczymi i nowymi. Doskonale wiemy, że brak relacji z dzieckiem, bliskości, czy tak zwany “zimny chów”, może przyczynić się do tego iż dziecko nie będzie się dobrze rozwijać, będzie smutne, a w przyszłości może mieć problemy w relacjach. Niemniej jednak w książce opisane są daleko idące wnioski, które niestety nie są poparte niczym. Rozumiem, że na podstawie wychowanych przez siebie: mrówkojada i małpki, Pani Jean wysnuwa swoje wnioski, niemniej jednak książka przynosi raczej więcej szkód niż korzyści. Dodatkowo czytając ją, można nabawić się głębokiego smutku i wyrzutów sumienia, często kompletnie nie potrzebnych. Dość mocno oburzyło mnie kilka teorii zawartych w tej książce i odradzam jej czytanie.

 

 

A wy macie jakieś swoje czarne listy książek ciążowych ? 🙂

 

karo