Kiedy dzieciństwo nie zawsze jest szczęśliwe…. ‘Król’ Katarzyny Ryrych

Książka “plus minus 16”, a czytałam ją ja. I ja na niej się śmiałam, ale częściej płakałam. Myślałam, że nie dokończę, potem było mi smutno. Może brzmi śmiesznie, ale ani temat książki nie jest zabawny, ani losy bohatera. Bo o ile dziecku łatwo przywyknąć do nowych warunków życia, o tyle nigdy nie może pogodzić się z tym, że jego rodzic wybiera wódkę zamiast jego. A alkoholizm zawsze, ale to zawsze równa się przemoc, upokorzenie, strach i gniew.

Doskonale to wiem.

król katarzyna ryrych

Brooklyn, bieda i Anioł

Historia siedmioletniego chłopca, który po upadku firmy swojego ojca, zmuszony jest przenieść się do bloku o nieoficjalnej nazwie “Brooklyn”, na nieciekawym osiedlu, gdzie jego ojciec popada w skrajny alkoholizm. Na dodatek, jakby tego było mało znęca się fizycznie nad nim i nad jego mamą. Któregoś dnia, kiedy jego tata twierdzi, że widzi coś czego nie widzi i chowa się do szafy, zostaje zabrany do Szpitala Psychiatrycznego, a Patryk i jego mama zostają sami. Chłopiec, dzięki czytaniu książek wytrzymuje zarówno docinki w szkole, jak i bicie taty. Ale to nie typ grzecznego chłopca. Raczej szybko uczy się sztuki przetrwania i radzenia sobie w surowych warunkach. Zapomina o wcześniejszym dobrym życiu i uczy się codzienności “na Brooklynie”. Jego mama, mimo iż utrzymuje rodzinę, nie umie poradzić sobie ani z nowymi warunkami, ani z rzeczywistością. Zatem wychodzi do pracy rano, wraca wieczorem. Cały świat stoi przed Patrykiem – tylko ten świat, który nie koniecznie musi otwierać się przed młodym chłopcem. Nikt nie wie jak potoczyłaby się ta historia, gdyby nie Celestyn – mężczyzna, którego Patryk poznaje w parku. Który przez całe wakacje będzie uczył chłopca najważniejszych prawd życiowych, będzie mu towarzyszył. Będzie dla niego ojcem, bratem, mamą, przyjacielem. Tylko skąd wziął się ten Anioł? I dlaczego ma skrzydła na plecach?

Dzięki nieznajomemu Patryk znów będzie się uśmiechał. Przeżyje wspaniałe i dobre chwile. Dorośnie. Dostanie lekcje życia, które dadzą mu siłę na następne lata. Pokona smutek, pozna swoje mocne strony. Nauczy się szanować siebie i innych. Pozna smak życia – tego że bywa fajne, ciekawe, inne, DOBRE.

Jak to jest naprawdę? 

Otacza nas dużo smutku. Ciągle coś oglądamy o jakiś konfliktach. Szkoda, że zapominamy, że czasem największe tragedie dzieją się obok, w mieszkaniu, piętro wyżej, czy dwa domy dalej. Zamykamy oczy na krzywdę innych i nie zastanawiamy się dlaczego dziecko chodzi w długim dresie, kiedy na polu jest 30 stopni Celsjusza. Śmiejemy się z sąsiada “żula”, ale jego rodzinie jest mało do śmiechu, kiedy on wraca do domu. Pozwalamy naszym dzieciom, poczuć się lepiej, poczuć się PONAD – bo u nas dostatek, mąż nie pije, jest ok. Szkoda, szkoda że tak bardzo nie widzimy tragedii tych, co są najbliżej. Może czasem los uśmiechnąłby się do nich i może stalibyśmy się dla kogoś Aniołem. Ja wiem, że mama może sama zareagować – niestety nie zawsze. Bardzo mi przykro, nie wiem jak to działa, ale mimo przemocy i alkoholu w domu, mamy nie reagują. Bite, poniżane, psychicznie wykończone, pozwalają również na krzywdę swoich dzieci. Nie wiem czemu…

Mam tylko nadzieję, że każde dziecko z takiego domu, znajdzie w swoim życiu swojego Anioła-Celestyna, że uda mu się. Że wydostanie się z pułapki, wyjdzie do światła. Że ktoś je uratuje, poda rękę… Że będzie miało szansę na normalne, szczęśliwe życie. A kiedy dojrzeje będzie umiało zawalczyć z przeszłością, z kimś, kto pomoże mu się z nią uporać. Bardzo bym tego chciała. Bardzo.

 

karo.