Jedna z najtrudniejszych recenzji. Poczwarka – Doroty Terakowskiej.

Ta książka nie pozwala na to, żeby ocenić ją bez emocji, bez choćby grama uczucia, osądzania, a nawet łez. Nie pozostawia człowieka obojętnym jeśli tylko czytamy ją w odpowiednim czasie. Historia bohaterów na zawsze zostaje w sercu, a w czytelniku pojawia się już na zawsze pytanie “Co ja bym zrobił na ich miejscu”


Adam i Ewa są idealni. Idealne małżeństwo, zarobki, dom. Idealne plany, zdrowie i praca. Wszystko jest zaplanowane. Zapięte na ostatni guzik. Nie ma miejsca w ich życiu na pomyłki, błędy, nietrafione decyzje. Wszystko idzie zgodnie z planem. Do czasu. Bo kiedy na świecie pojawia się ich córka, która jest zaprzeczeniem ich dotychczasowego życia, cały świat się rozpada. A przynajmniej ich świat. Marysia rodzi się z DS – Syndrom Downa. Jest obdarzona ponad miarę – dodatkową parą chromosomów. Jest nie idealna, nie zaplanowana, jest błędem.  Ewa mimo wewnętrznego bólu i rozdarcia między mężem a dzieckiem, zabiera małą do domu. Adam dziecka kochać nie potrafi. Brzydzi się, obarcza Ewę winą za chorobę córki, zamyka się w swoim świecie i nienawidzi swojej córki, która zniszczyła mu jego świat.

A Marysia zwana Myszą wszystko wie. I wszystko czuje. Wie że myśli uciekają jej za szybko. Wie że znów się posikała, ale zapomniała jak to zrobić, żeby nie zrobić. Wie, że tata jej unika, że mama jest smutna, że ma nieidealne ciało. Wszystko czuje, najczęściej muzyką. A jej największym marzeniem jest zatańczyć pięknie dla taty, jak pani w telewizji. Myszka wszystko wie. Chociaż mają ją za debila. Wszystko czuje, chociaż panie które mijają ją na ulicy odwracają głowę w drugą stronę z obrzydzenia. Chciałaby to zmienić, ale nie umie. Najczęściej się boi. A wszystko zmienia się, kiedy odkrywa strych. A tam Jego, Węża, Kobietę i Mężczyznę. Ale czas zaczyna się po woli kończyć i Marysi zostało niewiele czasu, żeby pokazać tacie jak pięknie tańczy…

Dary Pana

Pani Dorota napisała świetną, chodź niełatwą książkę. Piękną, ale niewyobrażalnie trudną. Jest bowiem ona o każdym rodzaju miłości. Ale miłości nieidealnej, niełatwej, upośledzonej. Miłości, która wymaga poświęcenia, ale daje o wiele więcej. Jest trudna, ale piękna. Nie jest mi łatwo opisywać “Poczwarkę”. Czuję ogromne spektrum przeróżnych uczuć. Od strachu Ewy, mamy Myszki, która boi się niemal wszystkiego przez osąd ludzi po strach co się stanie z Myszką, kiedy jej zabraknie. Po gniew i ból Adama, który szuka winy we wszystkich tylko nie w sobie. A w tym wszystkim są uczucia małej dziewczynki, która zamknięta jest w nieidealnym ciele, ale doskonale zdaje sobie sprawę z tego co się dzieje w okół niej. Dary Pana, tak nazywane są “te” dzieci. Te nieidealne dzieci, których świat tak bardzo chce się pozbyć, jakby dążył do jakiegoś chorego, wyidealizowanego celu jakim jest świat ludzi idealnych. Takich samych. Świat bez niepełnosprawności. Świat pozbawiony wad… Świat zbyt idealny by istniał.

I ta samotność Ewy, która tak boli. Poprzez doskonałą narrację, czujemy się jakbyśmy byli nią, kiedy ludzie ją obserwują, obgadują, brzydzą się i wykluczają ze społeczeństwa. Czujemy jej tęsknotę do świata sprzed Myszki, a jednocześnie wiemy jak bardzo ją kocha.

Strych

Nie chcę opisywać i wyjaśniać tutaj tajemnicy Strychu. Chciałabym, żeby każdy mógł odkryć jego sekret sam. To sprawia, że książka staje nam się jeszcze bliższa. Trudność tej książki polega m.in. na tym żeby nie osądzać. A to trudne. Przecież instynktownie chcemy chronić to chore, nie kochane przez ojca dziecko. Ale nie jest łatwo tak po prostu zająć stanowisko. Od razu w głowie pojawiają się myśli “a gdybym to ja była na ich miejscu”, “gdyby to mnie spotkało to co”? No właśnie, to co? Mam nadzieję, że stanęłabym na wysokości zadania, że obroniłabym to słabe życie, że nie odeszłabym jak Adam. Ale tego nie wiem na pewno, prawda?

Książka zostawia wiele pytań, ale daje też odpowiedzi. Wzrusza, ale też pozwala na uśmiech. Daje radość,ale też pokazuje ból stwarzania. Historia, która warto poznać. Warto zastanowić się nad sobą. Warto po tej książce przytulać swoje dziecko, wierząc że każde z nich ma w sobie ogród Boga i jest darem Pana.

Karo, jesteś za życiem? Jestem za każdym życiem, zawsze.

 “Życie jest cudem. Zawsze”