‘Jak gdybyś tańczyła’ Diane Chamberlain

Wydaje mi się, że relacja mama:córka, to jedna z najtrudniejszych relacji w naszym życiu. Mamy tutaj prawdziwą mieszankę wybuchową : swoje doświadczenie z naszą mamą, swoje ambicje, nadzieje, oczekiwania. Wszechogarniającą miłość, chęć bycia przewodniczką, a jednocześnie nie narzucać swojej obecności.
A może się mylę? Macie córki? Chcecie mieć? Co jest najtrudniejsze w byciu mamą dla córki dzisiaj?
👩‍👧
Książka ‘Jak gdybyś tańczyła’, to dla mnie historia różnych relacji i umiejętności odnajdywania się w nich. Jest tutaj cudowna relacja z ojcem, który jest nauczycielem życia. Relacja z zastępczą mamą i mamą biologiczną. I własne poszukiwanie siebie w tym skomplikowanym układzie. Godzenie się z własną niepłodnością i utratą dziecka, aż po decyzję o otwartej adopcji. I w tym wszystkim ciągle powracające pytania “Czy umiem być matką”, “Czy dam radę”, “Czy się odnajdę”…
👩‍👧
Za niedługo na świat przyjdzie mój syn. Chciałabym żeby wiedział kim jest i jak jest dla nas ważny. Chce dać mu całą miłość jaką mam, ale jednocześnie nie zabierać mu wolności, żeby mógł się stać tym kim chce być. Szanować jego wybory, a jednocześnie być przy nim. Nie oceniać, ale wspierać. Chcemy z mężem dać mu też w przyszłości rodzeństwo. I możliwość rozwoju. W dzisiejszych czasach jest to temat o tyle trudny, że jest tak wiele dróg, ze można się w nich z łatwością pogubić, Tyle sztucznych ram do których próbują wrzucić nas matki i ojców…
Jest strach. Ale miłość jest silniejsza niż strach.
Prawda?