Czasem wypada przeczytać trudne książki. Ja znam 3 powody. A Ty?

Ostatnio przeczytałam książkę Sylwii Kubryńskiej “Kobieta dość doskonała”. Nie zamierzam męczyć was typowymi recenzjami (jakbym kiedykolwiek to robiła…), dlatego nie streszczę Wam jej całej. Powiem tylko, że ja czytając ją miałam wrażenie, jakby inna Kobieta podarowała mi swój pamiętnik. Intymny, tajemniczy, prawdziwy, pozbawiony lukru. Osobisty. Podczas lektury, miałam wrażenie jakbym nie powinna była tego czytać. Tak były to prywatne wyznania. A jednocześnie, za każdym razem kiedy otwierałam tą książkę to miałam wrażenie, ze wylewa się z niej gniew. Dużo gniewu, żalu, złości. Rozżalenia, że akurat to wszystko przyszło bohaterce przeżyć. Niemniej jednak nie wszystko tutaj do mnie trafia. Może dlatego, że nie uważam że faceci to jedno z największych przekleństw naszego świata (mimo własnych przeżyć). A poza tym , mi jest całkiem dobrze. Naprawdę. I nie chcę być ciągle tak zła.

kobi

Nie napiszę Wam tutaj czy warto, czy nie warto przeczytać książki. Uważam, że jeśli jakaś znajdzie się w naszych rękach, należy dać jej przynajmniej małe szanse na to, żeby nas zaskoczyła, wzbogaciła, rozśmieszyła, czy zasmuciła. I nam przynajmniej 3 powody dla których należy czytać też książki trudne.

1.Każda książka pozwala Ci spojrzeć na problem z innej perspektywy, pozwala poszerzyć horyzonty – wzbogaca Cię. Otwiera Twoją głowę na pomysły, czy przeżycia których nie znasz. Dzięki lekturze, możesz lepiej zrozumieć osoby, które cierpią z powodu konkretnych sytuacji, lub znaleźć wyjście ze swojej ciężkiej sytuacji.

2.  Polecam czytać również książki osób, które mają inne zdanie niż Ty. To pomaga spojrzeć potem na osobę o  innych poglądach, nie jak na Ufoludka, ale na normalną wartościową osobę, z którą możesz porozmawiać. Nie jestem feministką, niemniej jednak od czasu do czasu z przyjemnością poczytam literaturę feministyczną, okazuję się że a)nie staje się z automatu feministką  b)nie lubię ciągle otaczać się ludźmi którzy zawsze mają takie samo zdanie jak Ja  c) patrz punkt 1.

3. Mądrość. Nie chodzi mi tutaj o czytanie “ciężkich, przykrych dramatycznych, smutnych” książek. Przejmujących dramatów, reportaży które nami wstrząsają, ludzkimi przerażającymi biografiami. Myślę tutaj też, o czytaniu książek z dziedziny psychologii (proszę nie myśleć że mam tutaj na myśli te śmieszne poradniki z zakresu “pozytywnego myślenia”). Proponuję sięgnąć tutaj po książki Ewy Woydyłło, której zawdzięczam decyzję o terapii i porzucenie wstydu towarzyszącego tak wielu kobietom, czy chociażby pozycję “Optymizmu można się nauczyć. Jak zmienić swoje myślenie i swoje życie” (tytuł jak poradnik, ale proszę uwierzyć napisali to prawdziwi doktorzy). Fakt, że sporo zmieniła w moim życiu, powinien mówić sam za siebie. Język czasem naukowy, ale nie poddawajcie się. Efekty są cudowne.

Karo<3.

ewa

opty