‘Czasami kłamie’ Alice Feeney. Nie ufam bestsellerom.

Po raz kolejny przekonuje się, że “światowy bestseller”, niekoniecznie znaczy “dobra książka”. Może to zadziwiające, ale już nie jeden raz przekonałam się, że sama muszę przeczytać książkę, żeby przekonać się na ile ona dla mnie jest wyjątkowa, a na ile szum wokół publikacji, zrobił dobry PR i reklama. Otóż…z “Czasami kłamię” sprawa ma się następująco…

 

Amber Reynolds, prezenterka radiowa, której życie wymyka się spod kontroli w Boże Narodzenia trafia do szpitala. Miała wypadek samochodowy, przez który znajduje się teraz w stanie śpiączki. Ale paraliż dotyka tylko jej ciała, umysł jest sprawny i Amber wie wszystko co się dzieje wokół niej. Z przerażeniem odkrywa, że jej mąż jest posądzony o umyślne spowodowanie tego wypadku, nie pamięta zdarzeń z dnia wypadku, a na dodatek odkrywa że pielęgniarz który się nią opiekuje wcale nie chce żeby wyzdrowiała. O co w tym wszystkim chodzi i jak zakończy się ta historia?Wypadek Amber sprawia też, że wiele tajemnic rodzinnych wychodzi na światło dzienne.

 

Retrospekcja goni retrospekcję. A to nagle mamy wspomnienia Amber, a na następnej stronie już czytamy pamiętnik jej siostry Crystal. Wydarzenia mieszają się ze sobą. Przeszłość nagle dogania teraźniejszość i niestety nic nie układa się w logiczną całość. I właśnie to zmęczyło mnie w tej książce najbardziej. O ile na początku pomysł dwóch przyjaciółek, które na skutek tragicznego wypadku, stają się siostrami wydawał mi się świetny, o tyle potem autorka chyba za bardzo chce być oryginalna. Nie wiemy czy to Amber miała super rodzinę, a Crystal złą czy na odwrót. Kto kogo zmusza do podpalenia, kto kogo prześladuje przez całe życie i do jasnej cholery czyje wspomnienia są prawdziwe i kto tu kłamie? Mogłoby się wydawać, że jest to zabieg sprytny, który przykuje czytelnika do lektury, ale po czasie męczy. Nie można nawet snuć domysłów bo tak jest to zagmatwane, że przydałby się ciąg matematyczny, żeby to rozpisać i ogarnąć. Ba! Żeby to zrozumieć.

…Mocno zmęczyła mnie ta książka. W zasadzie nie wiem do teraz kto tu jest kim i dlaczego. Mogłoby to być ciekawe, ale jest bardziej męczące. Świetny pomysł, gorzej z wykonaniem. Boże! Nie lubię tak pisać o książkach, ale wiecie – moje zdanie. Sprawdźcie sami, może akurat wam się spodoba 🙂