Ania, Joasia i Stasi. Trzy kobiety, które mnie zmieniły.

Czasem trafiamy na nie w odpowiednim czasie, a czasem musimy poczekać, żeby je znaleźć. Jeśli w danym momencie nie okażą się “strzałem w 10”, to po pewnym czasie uświadamiamy sobie jednak, że miały na nas ogromny wpływ. Chcąc czy nie chcąc, jeśli człowiek czyta w końcu na nie wpadnie. Na książki które zmieniają życie, poglądy, patrzenie na świat. Zmieniają człowieka. Albo utwierdzają w przekonaniu, że inność nie jest zła. Każda inaczej wpływa na nas i inaczej nas zmienia. I nie muszą to być wielka dzieła. W tym właśnie tkwi siła książki. Każda może wnieść nową jakoś w życie czytelnika.

Bo u mnie te książki wcale nie były oczywiste. I dopiero teraz po kilku latach uświadamiam sobie, że wciąż we mnie pracują. I że dzięki nim zaszły we mnie pewne przemiany, procesy. Że inaczej patrzę na świat. I co z tego, że książki które mnie zmieniły nie są literaturą najwyższych lotów, skoro dzięki nim moje serce zaczęło inaczej, lepiej bić ? 🙂

 

1. Ania z Zielonego Wzgórza 

O Ani zrobiło się ostatnio głośno, po ponoć świetnym serialu Netflix’a “Ania, nie Anna”. Nie wiem, nie oglądam seriali. W każdym razie wcześniej, z tego co pamiętam, moja ukochana bohaterka była raczej traktowana troszkę nie godnie. Ot, błaha lekturka szkolna o rudej wariatce, ze zbyt bujną wyobraźnią. Kolejne części nudziły czytelników. Ania była za dobra, za bardzo zakochana, za miła, za fajna. Szukano bohaterki bardziej zbuntowanej. A ja się w Ani zakochałam w podstawówce. A potem czytałam każdą jedną część po dwa razy. Tak bardzo pomagało mi to w niełatwej codzienności. Kraina wyobraźni, dobrych ludzi, przyjaciół i ciężkiej pracy. Książki o Ani to książki które nie unikały trudnych tematów (przypominam: Ania traci swoje pierwsze dziecko, jest obecna śmierć, zdrada, czy wojna). Ale nie ujmuje to nic całej historii. Książki dały mi pozwolenie na bycie sobą. Nie musiałam wstydzić się swojej zbyt wybujałej wyobraźni, marzeń, czy celów. Czułam się zrozumiana i sama zrozumiałam, że są na świecie ludzie, którzy zaakceptują mnie taką jaką jestem. I poczułam się dobrze w swojej skórze, z Anią pod pachą i jak zwykle rozczochranymi włosami. Poczułam się dobrze w swojej inności.

Ania z zielonegolubimyczytać.pl

 

 

2. Urzekająca. Odkrywanie tajemnicy kobiecej duszy.

Z jednej strony nie chciałam pisać o tej książce. Dostałam ją od kogoś, kto nie jest już obecny w moim życiu. I chociaż przez długi czas myślałam, że wniósł do niego bardzo dużo, ostatecznie okazało się, że okradł mnie i wykorzystał. Ale teraz wiem, chociaż musiało minąć troszkę czasu, że to wydarzenie nie ma wpływu na postrzeganie tej książki przeze mnie. Ukształtowała mnie ona bardzo wcześnie. Dostałam ją na 15 urodziny. I czytałam. Najpierw bardzo szybko. Potem powoli i nie zrozumieniem. A na koniec konkretne rozdziały. Cała jest kolorowa, pozaznaczana, ma mnóstwo dopisanych przeze mnie rzeczy. To taki wspaniały poradnik dla kobiet, tutaj dodam wierzących, które chcą zrozumieć siebie jako kobiety. I tyle wystarczy. Dlaczego? Dlatego, że dla każdej z nas co innego będzie w tej książce ważne, istotne, lub przemieniające. Ja zachęcam do przeczytania. Bardzo dziękuję Stasi za tę książkę. Pozwoliła mi odkryć w sobie delikatność i kobiecość. I wcale się tego nie wstydzić.

Urzekajaca
lubimyczytać.pl

 

3. Chustka 

Zapewne najdziwniejsza książka w całym tym zestawieniu. Sama nie wiem co o niej napisać, ponieważ czasem ciężko nazwać swoje emocje. Na pewno książka, dzięki której nauczyłam się doceniać życie, zdrowie, rodzinę. Nauczyłam kochać się codzienność i małe rzeczy. Oczywiście wciąż jestem tylko człowiekiem, dlatego od czasu do czasu muszę sobie przypomnieć jak wiele mam. Ale Asia zrobiła coś, coś niesamowitego. Pokazała jak kochać życie, kiedy ono (mogłoby się tak wydawać) przestaje kochać ciebie. Jak zostać sobą, jednocześnie zmieniając się w wielką kulę świecącego dobra, które chce się rozdawać innym. Bo chociaż umierała, dawała innym nadzieją i radość. I najlepsze w tym było to że czerpali od niej też zdrowi… Kocham otwierać tę książkę, czuje się jakbym rozmawiała z Asią. Czasem robię sobie herbatę, w domu żądam bezwzględnej ciszy i otwieram książkę. I rozmawiamy.

Mam nadzieję, że spotkam Asię tam gdzieś, kiedyś. Mam nadzieję, że będzie się dużo śmiała i dalej będzie taka zadziorna i niepokorna. Bo oprócz nauki doceniania, zrozumiałam, że mogę być sobą, a jednocześnie dawać ludziom siebie i im pomagać. Mogę być sobą i nie ma w tym nic złego.

chustkalubimyczytać.pl

 

A jakie książki was zmieniły?