To bardzo ważne – mieć taką odskocznie, gdzie możesz być całkiem dzika i wolna.

Mam nadzieję, że pozytywna energia płynąca z tego wywiadu, udzieli się również wam. Oto mój kolejny gość, Katarzyna Habowska. W sposób perfekcyjny łączy wiele ról życiowych zostawiając sobie miejsce, na bycie szaloną. Odważna w swoich decyzjach, jednocześnie bardzo delikatna. Coaching pozwolił się jej rozwijać. A co przyniosła jej rola mamy i żony? Przeczytajcie sami.
unnamed-1
Kasiu powiedz mi, jak potrafiłaś zachować swoją własną odrębność, swój świat, będąc w małżeństwie? Piszesz na blogu, że mimo jedność jaką daje Ci ten związek, ciągle posiadasz swoją niepodległość. Czy to jest ok?
Oboje jesteśmy dość specyficzni. Nie jesteśmy książkowym małżeństwem. Oczywiście mamy wspólne zainteresowania, pasje. Jeździmy razem na zloty mini morrisów, razem kręcimy się przy naszym zielonym „Jasiu Fasoli”, weekendy są rodzinne, aktywne i we trójkę, wypad do lasu, weekend w górach. Możemy się też realizować w rzeczach, które naprawdę lubimy sami i nie zmuszamy się wtedy do tego żeby jeździć wszędzie razem, jeśli nie mamy  na to ochoty. Marcin jedzie z kolegami na wyjazd F1, albo jakąś mega trasę rowerową,  a ja spędzam majowe wieczory na juwenaliach z przyjaciółmi.  Nie mówię, że to w każdej parze zagra, ale dla nas jest tak okej. Lubimy spędzać czas razem,  spotykać się ze znajomymi, iść do kina, ale ważny jest też czas na przestrzeń i jej uszanowanie.
Twój mąż, zawsze jest “na tak” na Twoje pomysły, tak jak w przypadku pomysłu wyruszenia na koncert w ostatnim momencie?
Tak, bo ja jestem na „tak” na jego pomysły, dziesięć raz częściej i myślę, że nie ma wyboru w tej sytuacji. Zresztą jego nie trzeba długo namawiać. Koncert jutro? Nie ma sprawy.
Trudno godzić Ci bycie mamą, żoną, trenerem, pracownikiem banku? Czy nie jest przypadkiem tak, że poświęcając się bardziej coachingowi, czy pracy zawodowej, zaniedbujesz syna?
Tak do końca trudno to pogodzić. Nie da się być na szczycie we wszystkich dziedzinach życia. A jeśli dajesz rade to wszystko pogodzić idealnie, to Ty na tym ucierpisz, bo nie da się działać cały czas na wysokich obrotach. Ja organizuję sobie po prostu dobrze czas. Nie jest tak, że codziennie poświęcam się swojej pasji, tylko są dni że po pracy jestem tylko z moim synkiem. W dni kiedy organizuję sesje, jestem tylko dla moich dziewczyn. Chce to robić tak, żeby Kuba najmniej na tym ucierpiał. Docelowo dążę do tego żeby pracować mniej, a zarabiać więcej. Nie chciałabym, żeby praca zawodowa zabierała mi tak dużo czasu jak teraz.
gkgl
Na Twoim blogu, często pojawiają się wpisy dotyczące kobiet. Jest jeden, który mnie osobiście bardzo wzruszył, a mianowicie tekst o Twojej babci w jej 10 rocznice śmierci. Kim była dla Ciebie babcia i jaki miała na Ciebie wpływ?
Była dla mnie bardzo ważna i nadal jest. U niej w domu się wychowałam i tam miałam schronienie przed światem. Czułam się bezpieczna i kochana. Moi dziadkowie to byli bardzo prości ludzie, którzy potrafili cieszyć się z drobiazgów i to mi bardzo imponuje i do tego dążę w swoim życiu – bardziej być niż mieć, bo uważam że to jest najważniejsze. I mimo tego, że nie ma jej już tutaj ze mną, to wciąż noszę ją w sercu. Opowiadam mojemu synkowi o niej, jaka była i to jest fajne, że przekazuję mu jej wartości i to czego mnie nauczyła. Teraz kiedy głośno o niej mówię, to dla mnie jest to nie do uwierzenia, że tak długo jej już nie ma. Mój brat mieszka w domu po dziadkach i do tej pory lubię tam przychodzić i mimo że wszystko się zmieniło, to nadal świetnie się tam czuję. Lubię prowadzić właśnie tam, coachingi przez telefon czy skype’a.
A jakie rady Ci dała? A może nie dawała, bo wolała żebyś się wszystkiego sama nauczyła, na własnych błędach?
Bardzo zwracała uwagę na to, żeby w domu był ugotowany obiad, żeby zawsze było czysto, żeby dom był domem pełnym miłości. I mimo że bardzo dużo wzięłam od babci to są rzeczy w których byśmy się także nie zgodziły. Poprzez obserwacje babci w codziennym życiu, przejęłam to co najważniejsze. Imponowało mi w niej to że mimo tego, że była adoptowana, to dawała wszystkim ogromną czułość, miłość. To jest piękne, że mimo iż nie dostała miłości od swoich rodziców, to potrafiła potem się jej nauczyć i dawać ją nam. I nauczyłam się tego, że nie trzeba o czymś mówić, ważne jak pokazuje się miłość.
Czy wśród kobiet są jeszcze jakieś autorytety dla Ciebie? Mama, przyjaciółki?
Tak , mama jest dla mnie bardzo ważna. Z perspektywy czasu widzę, że poświęciła się całkiem dzieciom i rodzinie, zapominając przy tym trochę o sobie. To mnie nauczyło tego, że ja bardzo nie chciałabym postąpić tak jak ona, gdyby spotkały mnie podobne koleje życiowe. Ze złych doświadczeń trzeba wyciągać dobre wnioski, więc uważam że czasem trzeba odpuścić iść w swoją stronę, a nie na siłę wszystkich uszczęśliwiać.
10675698_955645961118994_7451224710197079171_n
Zauważyłaś może, że wiele kobiet teraz chce nałożyć na siebie sztucznie zbyt wiele trosk? Rezygnują ze swoich pasji, pracy zawodowej, poświęcają się całkiem rodzinie i wychowanie dzieci, często wiele z nich nie ma nawet koleżanki z którą mogłyby porozmawiać. A potem często dzieci, czy mąż słyszą pełne wyrzutów słowa ” Ja dla was wszystko zrobiłam i poświęciłam, a wy mi tak odpłacanie”.
Pół biedy kiedy kobieta się w tym widzi, chce być kurą domową. Kiedy przynosi jej to szczęście, kiedy sprawia jej to radość. Niestety większość ich to “siłaczki”. Muszę ugotować obiad, zająć się dziećmi, zrobić pranie. Kobieta często spełnia jakieś wyimaginowane potrzeby innych, chociaż nikt od niej tego nie oczekuję. Zapomina o swoich potrzebach, o swoich przyjemnościach i niestety często kończy się to frustracją życiową. Kobiety muszą pamiętać, żeby zadbać o siebie.
Pisałaś o tym że jako młoda osoba, byłaś często smutna, melancholijna, niepotrzebnie roztrząsałaś pewne sytuację, ciągle o nich rozmyślałaś. Potem spotkałaś się z coachingiem i mam wrażenie, że Twoje życie się zmieniło. Czy spotkania rozwojowe tak dobrze na Ciebie wpłynęły?
Jako młoda dziewczyna byłam melancholijna rzeczywiście, nieśmiała, zamknięta w sobie.Dużo zrozumiałam i nabrałam większej świadomości w tym czasie, w którym zetknęłam się z coachingiem. I też wtedy zmieniło się moje postrzeganie siebie w świecie. Gdy chcesz ruszyć do polecam wskoczyć coaching, który  oferuje pracę nad przyszłością, nad celami. Ale najpierw jeśli to potrzebne przepracuj przeszłość. Dostałam niesamowitego “kopa”, do działania. A sam pomysł coachingu jako mojego narzędzia do rozwoju innych narodził się w Zakopanym podczas pobytu na majówce, gdzie koleżanka po całej przegadanej nocy, spytała mnie czy nie myślałam o tym aby być coachem. Wtedy zaczęło mnie to zastanawiać i zaczęłam szukać informacji w tym temacie. Pierwszym takim zetknięciem z moim zawodem to były studia podyplomowe. To były bardzo ważne dwa lata, gdzie przekonałam się, że coaching to naprawdę mocne narzędzie samorozwoju, gdzie człowiek dzięki trenerowi sam w sobie znajduję rozwiązania, które są w nim.
Jesteś ogromnym wsparciem dla swoich dziewczyn, ale czy Ty czerpiesz coś z tych spotkań?
Oczywiście! Bardzo sobie dużo możemy dać, dużo możemy od siebie czerpać. Inspirować się. Spotkania umacniają mnie, że właśnie chce to robić, jestem naładowana endorfinami i przekonana że to jest właśnie to. Nigdy nie wracałam tak z pracy biurowej, czy jakiejś innej. Warsztaty z dziewczynami dają mi ogromną energię, ale też spotkania w cztery oczy dają mi ogromne pokłady zadowolenia. Kiedy widzisz, że ktoś wypracuje w sobie coś, nad czym pracował przed ostatnie pół roku sam, bo tak naprawdę ja jej tylko towarzysze, czuję ogromną satysfakcję. Spotykam się z kobietami, które chcą zmiany, czują, że to ich moment, ale na początku nie wiedzą jeszcze jaki jest sposób na to co chcą osiągnąć. Mam swoje 4 procesy coachingowe, jeden przeznaczony dla mam, które chcą wyjść z roli bycia tylko mamą, chcą powrócić do swoich pasji, złapać znów wiatr w skrzydła, jeden, dla kobiet, które chcą obudzić swój seksapil, poczuć się ze sobą wspaniale, mieć tą iskrę, która wywołuje endorfiny, jest też taki dla kobiety na zakręcie, takiej, która doszła pod ścianę i powiedziała „dość, teraz Ja! Od dziś chcę myśleć o sobie”, ma po dziurki w nosie krzywdzących relacji, może ma doświadczenia DDA, ale na pewno chce być w końcu autentycznie szczęśliwa i wsłuchać się w swoje pragnienia. Mam też miejsce dla kobiet, które swoją pasje chcą przekłuć w biznes. To co najważniejsze, stworzyłam tą ofertę, dla osób, które  są takimi dziewczynami jak ja czy Ty i po prostu szukają na siebie najlepszego pomysłu i sposobu jego realizacji. Używam takiego stwierdzenia, że trafiają do mnie kobiety, w których krwi płynie rock and roll i coś w tym jest.
Zbliżamy się po woli do końca, ale chciałabym zapytać Cię jeszcze o Twoją kolejną życiową  miłość, którą jest muzyka. Nie sposób tego nie zauważyć, bo często o tym mówisz i piszesz.
Wiesz co, kompletnie nie mam słuchu, ani nie umiem śpiewać, ale muzyka jest czymś takim dla mnie co daje mi niesamowitego kopa energetycznego. Zawsze podczas koncertów dzieją się jakieś niesamowite historię. Jestem wtedy całkiem inną osobą, śpiewam tańczę i ładuję swoją “wewnętrzną baterię”, tak że energii starczy mi naprawdę na długo. Muzyka towarzyszyła mi podczas najważniejszych momentów mojego życia, kojarzy mi się z ważnymi osobami. To bardzo ważne – mieć taką odskocznie, gdzie możesz być całkiem dzika i wolna. Gdzie możesz być dzieckiem. Zapomnieć, że pracujesz w banku, masz 32 lata, o wszystkich obowiązkach, tylko tańczyć i bawić się. 
unnamed-2