Piękno jest w Tobie, rozmiar nie ma znaczenia. MESS BY HESS

Kochane, nie można przejść obojętnie wobec takiego projektu! Akceptacja siebie to podstawa dobrego życia. Nikt nie zmusza nikogo do rozmiaru S, bądź XL jeśli dobrze się czujesz, tylko pamiętaj o zdrowiu! A dla wszystkich Pań, które akceptują siebie niezależnie od rozmiaru i kochają piękne ciuchy, zapraszam do rozmowy z Justyną Hess. Twórczynią sklepu internetowego i marki Mess by Hess. Będzie pięknie 🙂

mes

Co zainspirowało Cię do stworzenia swojej własnej linii ubrań? A dokładniej firmy MESS by HESS? Pracowałaś na etacie, urodziłaś dziecko. Nie wyobrażałaś sobie powrotu do pracy, czy od zawsze miałaś marzenie o założeniu własnej firmy?

Według mnie jedno nie wyklucza drugiego. Od zawsze wiedziałam, że chciałabym mieć coś swojego,  tylko nigdy miałam czasu aby spokojnie usiąść i zastanowić się jak to wszystko zorganizować. Własna marka od dawna chodziła mi po głowie. Kiedy w ciąży okazało się, że większość czasu muszę leżeć postanowiłam nie zmarnować tego czasu i krok po kroku realizować swoje marzenia. A jeśli chodzi o powrót do pracy, cóż nie wyobrażam sobie sytuacji, w której pracuję w domu. Ciągnie mnie do ludzi, więc na pewno pomyślę o powrocie. Życzę sobie, aby MESS by HESS nabrało takiego rozmiaru, że będę mogła zatrudniać pracowników. Ale to raczej odległe plany.

Sama tworzysz szkice projektów, czy masz od tego „swoich ludzi”? Kto zajmuje się stroną marketingową?

Jak mogłabym odbierać sobie najlepszą część tej pracy 🙂 Sama tworzę projekty, przyjmując zasadę, która towarzyszy mi podczas każdych zakupów: musi być wygodnie! Zawodowo zajmuję się reklamą i marketingiem, więc także tę część zostawiłam dla siebie. Na razie udaje mi się ogarnąć ten MESS w pojedynkę 😉

Interesuje mnie to ponieważ, na początku Twój blog pełen jest recenzji kosmetyków, całego zamieszania związane go z byciem mamą. Zastanawiam się skąd nagle takie zainteresowanie modą, ubiorem, własną firmą.

Nie jest nagłe, to wszystko rozwijało się cały czas. Fanpage i blog MESS by HESS zostały stworzone prawie rok temu, celowo, aby skupiać wokół siebie przyszłe potencjalne klientki, a w między czasie, chciałam żebyśmy mogły dzielić się swoimi doświadczeniami. Po prostu chciałam stworzyć taką mała społeczność, skupioną wokół mojego bloga.

mess4

Urzekły mnie zdjęcia na których prezentujesz swoje sukienki, na modelkach nie koniecznie XS,S. Czy misją Twojej firmy będzie również pokazywanie, że piękno i kobiecość mieszczą się w większych rozmiarach, a piękny strój może podnieść naszą samoocenę,  niezależnie od rozmiaru?

Dokładnie tak! Teoretycznie coraz bardziej akceptujemy większe rozmiary. Ale tylko teoretycznie, bo w sieciówkach bardzo trudno o ubranie powyżej rozmiaru 42, 44. Chcę pokazać, że warto zadbać o siebie i cieszyć się swoją kobiecością nawet mając kilka dodatkowych centymetrów tu i ówdzie.

Zakładanie firmy to ciężka praca, jak udaje Ci się pogodzić opiekę nad małym dzieckiem, z ogromem obowiązków, które niosą za sobą założenie własnej działalności gospodarczej?

Korzystam z chwil, kiedy Kalinka śpi 😉 Ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że radzę sobie sama. Mogę liczyć na ogromne wsparcie rodziny, przede wszystkim narzeczonego, który cudownie wywiązuje się z roli tatusia. W dzień naszej pierwszej sesji produktowej, Kalinka została na przykład na kilka godzin ze swoją babcią i obydwie świetnie się bawiły .

Znalazłam na Twoim blogu kilka artykułów poświęconych rozmiarowi XXL. Nie wstydzisz się tego, że nosiłaś większe rozmiary, nie jest to dla Ciebie temat przykry? Wiem, że wiele kobiet ma z tym problem. Niby dobrze czują się w swoim ciele, ale świat bombarduje je zdjęciami bardzo chudych dziewczyn z przesłaniem, które znamy wszystkie „tylko szczupła jest szczęśliwa”. Jak to jest z tym u Ciebie?

Wydaje mi się, że to kwestia charakteru, predyspozycji i dojrzałości. Ja nigdy nie byłam super szczupła, a do tego jestem bardzo wysoka (mam 183 cm!) i faktycznie kiedyś miałam z tego powodu duże kompleksy. Bycie size plus to zawsze temat kontrowersyjny, bo czym innym jest kilka nadprogramowych kilogramów, a czym innym chorobliwa otyłość. Ja staram się zachować rozsądny umiar – nie odmawiam sobie rzeczy, które bardzo lubię. Nic tak nie poprawia humoru jak dobra pizza 😉 Ale gdy przekroczę wagę, w której czuję się komfortowo zaraz zapala mi się czerwona lampka. Szczerze współczuję wszystkim liczącym kalorie. Ważne, by dbać o swoje ciało, nie spędzać całych dni przed telewizorem z paczką chipsów, wyjść na spacer, do ludzi.

mes3

Jakie to uczucie, kiedy po pracy na etacie zaczynasz mieć „coś” swojego? Czujesz się wolna? A może żałujesz swojej decyzji? Czy uważasz że kobietom jest łatwiej otwierać swoje działalności, czy dalej pokutuje opinia, że w kwestii biznesu bardziej ufa się mężczyzną?

Tak jak już wspomniałam – jedno nie wyklucza drugiego. Nie wykluczam powrotu do pracy gdy Kalina będzie troszkę większa. Co do drugiej części pytania… Siła jest kobietą! Jeżeli mamy chęci, pasję i odrobinę oleju w głowie, to nie liczy się płeć. Uważam też, że nie osiągnie sukcesu ten, kto nie próbuje. Warto spełniać swoje marzenia.

 

Zapraszam was na:  fanpage ♥ ♥ ♥ MESS by HESS ♥ ♥ ♥

Oraz do sklepu internetowego:  ♥ ♥ ♥ www.messbyhess.pl  ♥ ♥ ♥

mess2

Karo.