Najważniejsza rzecz o której musisz pamiętać

Wpis dedykowany wszystkim przyszłym Pannom Młodym, z którymi miałam okazję ostatnio porozmawiać.

Ja pochodzę z licznej rodziny, mój narzeczony nie (jest jedynakiem…tak, tak wiem ;)) co nie zmienia faktu, że oboje musimy pamiętać o najważniejszej rzeczy podczas organizacji naszego wesela i ślubu : t o  j e s t  N A S Z  d z i e ń, N A S Z E  ś w i ę t o. Pamiętajcie, wasze zdanie jest najważniejsze. Oczywiście, można dać sugestię, spytać czy pomóc, ale cóż. Większość radzących miała już swój dzień. Teraz jest wasz czas i najwięcej do powiedzenia macie wy.

 

Jakbym był/a na waszym miejscu to bym tego nie robił/a

photo-1467244658689-5bbcc716f514

Każde przyszłe małżeństwo powinno samo, w swoim dwuosobowym gronie dogadać się i stwierdzić, czy wolą zespół czy DJ, czy chcą placki czy owoce. Czy ciocia X powinna przyjść i czy oni tego chcą (do gości wrócę). Skoro np. Państwo Młodzi nie cierpią tradycyjnych zabaw, to czemu nagle wymaga się od nich żeby były na weselu? Dlaczego rodziny naciskają na nich jakie wybrać dekorację, sukienkę (tak, o tym też często słyszę), czy jakie dania wybrać na obiad. A już ręce mi opadają, jak słyszę że ktoś z rodziny się obraził, bo młodzi nie wybrali tego, czego ta osoba oczekiwała. Serio? Naprawdę obrażasz się na parę młodą bo wybrała DJ? I zamiast rosołu biorą krem z brokułów? Nie wiem dlaczego ludzie roszczą sobie prawo, do rozkazywania innym. I przelewania na nich swoich niespełnionych ambicji. Skoro jesteś blisko pary młodej, jesteś jej rodziną, przyjaźnicie się, to jasna cholera Twoim obowiązkiem jest być przy nich, WSPIERAĆ ich, a nie dokładać im swoimi fochami…

Jak możesz nie zaprosić Cioci Kloci! Przecież to matka-siostry-wujka-kuzynka-brata-żona!

photo-1449179391249-52328aae1c16

Jeśli mam być szczera nigdy nie cieszyły mnie wyjątkowo duże wesela. Mieszanka rodziny, która ostatnio widziała mnie na chrzcie, to nie dla mnie. Oczywiście są Panny Młode, które życzą sobie ogromnego wesela i jeśli to jest ich marzenie, nie ma sprawy. Nie ma co jednak naciskać na narzeczonych, którzy chcą urządzić wesele na 70,80 czy 50 osób. Niech będzie tyle ile oni zaplanowali. To ich dzień, który zapamiętają do końca życia, skoro nie chcą zapraszać ciotki, którą widzieli raz, na dodatek na komunii kuzyna, to chyba sprawa jest prosta. Mają święte prawo wybrać sobie, to z kim chcą ten dzień świętować. I nikomu nic to tego. Chociaż zdarza się i tak:

-Babciu nie zaproszę Pani Krysi! To Twoja sąsiadka, nie znam jej. Nie moja rodzina…

-Jak nie Twoja rodzina! To moja sąsiadka, nie raz nie dwa pożyczała mi to sól,. Kilka razy nawet została z Tobą, jak byłaś chora!

-Tak, ale to było 20 lat temu, od tej por..

-Nie będzie Pani Krysi, nie będzie babci! Kropka!

I jak żyć, jak żyć drogie czytelniczki…

…żeby nie było że jestem taka wredna.

To nie chodzi o to, że nie można mi, czy innym przyszłym Paniom Młodym, czegoś doradzić, coś powiedzieć. Oczywiście, że kulturalne rozmowy, logiczne argumenty, czy miłe rady przy kawie, są nieocenione. Niestety zbyt często jestem świadkiem czy to w rozmowach, czy w zwierzeniach koleżanek, że najbliżsi zapominają i zachowują się tak, jakby to oni urządzali swoje wesele. Oprócz tego, że ogromnie to irytuje, to też boli. Smutno jest, kiedy Ci co mieli najbardziej wspierać, zapominają o Twoich marzeniach. Obrażeni, przestają się odzywać, zapominając że to oni źle zrobili. To naprawdę, aż tak nie zrozumiałe, że w tym dniu młodzi chcą zrealizować swoje marzenia? Drugi raz (poza paroma wyjątkami) ślubu Kościelnego się nie przeżyje, nie poprawi się błędów. Młodzi na zawsze zapamiętają kto ich w tym czasie wspierał, a kto podkładał kłody pod nogi i najpierw myślał o sobie, a potem o nich. Nie rozumiem dyskusji z parą, dlaczego wybrała dj, takie ciasta, takie zaproszenia, czy stół wiejski zamiast słodkiego. Bo TY byś wybrała inne. Wybrała i już! Tak chcieli. Takie mieli pragnienie.

Proszę pamiętajcie o tym. To dla nas naprawdę ważne, żeby mieć wsparcie w najbliższych. A nie wspominać tego czasu, jako ciągłych kłótni, niedomówień, niesnasek. Twoi bliscy, którzy organizują ślub, przestali się Ciebie pytać o radę? Możliwe że ten tekst jest odpowiedzią dlaczego.

Karo.

PS Ten pies obrazuje mój stan, kiedy mam wrażenie, że w rozmowie z bliskimi trafiam na mur którego nie jestem w stanie pokonać…

A photo by Matthew Wiebe. unsplash.com/photos/U5rMrSI7Pn4

Moje Drogie, w przyszłych wpisach będziecie mogły już korzystać z moich sprawdzonych rad. Porozmawiamy o liście gości, posiłkach, ozdobach, Kościele i paru innych ważnych kwestiach. Mam nadzieję, że uda mi się zaprosić tutaj prawdziwych znawców tematu i uraczyć Was ich opinią na dany temat 🙂

Ciepłe buziaki! Nie poddawajcie się :*