Kobiety u których, nie kończy się na gadaniu

Na pierwszy rzut oka, można pomyśleć, że nie istnieje między nimi żadna nić porozumienia. Że każda jest inna, ma swój świat, plany i marzenia. Co innego lubi, ma inny charakter, za co innego kocha życie. Niemniej jednak, wystarczy chwila, żeby zorientować się, że widzicie magiczne linie łączące sześć kobiet, zupełnie różnych. To ich pasja – góry. A oprócz tego, trzy życiowe zasady, którymi starają się kierować w swoim życiu: Ambicja, Kobiecość i Odwaga.  Zapraszam Was na spotkanie z szalenie inspirującymi dziewczynami z grupy AKOncagua

babia-gora-13-12-2015

Skąd nazwa waszej grupy?

Zacznijmy od tego, że prawidłowo szczyt nazywa się Aconcagua, my na własny użytek wymyśliłyśmy AKOncague. Szukałyśmy nazwy dla naszego projektu, a że od zawsze nazwa tego szczytu nam się podobała, tak też postanowiłyśmy się nazwać. Dodatkowo w późniejszym czasie udało się nam, rozwinąć ten skrót, a dokładnie jego trzy pierwsze litery. Kiedy powstała nazwa, zaczęłyśmy się zastanawiać nad blogiem. I można powiedzieć, że tak zaczęła się nasza wspólna przygoda.

Zdążyłam już ustalić, że nie znacie się ze studiów. Możecie nam przybliżyć waszą historię?

Poznałyśmy się na sekcji wspinaczkowej. Potem przeniosło się to na skały, na góry. Każda z nas studiuje co innego, ale łączy nas miłość do gór. I wspólne cele. Ciężko nam usiedzieć w domu, lubimy podróże, ruch. Każda wyprawa przynosi nam nowe doznania, na które na próżno byłoby czekać w domu, na kanapie.

SONY DSC

 

Rozwinięcie trzech pierwszych liter, nazwy waszej grupy to Ambicja, Kobiecość i Odwaga. Proszę, rozwińcie to. Do czego potrzeba nam Kobietom, ambicji? Jak wy rozumiecie kobiecość i dlaczego tak ważna w tym wszystkim jest odwaga?

Naszą ambicją jest zdobycie Aconcaguy. Chcemy to zrobić powoli, małymi krokami. Na początku zaczęłyśmy od zdobycia wszystkich szczytów z Korony Gór Polski. Jest ich 28, my mamy w tym momencie 14. Potem w planach są Alpy. A na końcu szczyt marzeń. To jest ambicja – zdobywanie swojego celu, krok po kroku. Zdobywanie wiedzy, związanej z Twoim celem. Żadna z nas, nie ma żadnego „super-wielkiego” doświadczenia górskiego (co nie oznacza, że sobie odpuścimy). Odwaga? To dla nas pokonywanie swoich słabości. Nie tylko chodzimy po górach, biegamy też w maratonach. Regularnie chodzimy na treningi. Nie boimy się stawiać czoła naszym słabościom, chcemy je zwalczać. To też umiejętność podzielenia się ze wszystkimi naszym celem, mimo tego, że narażamy się na wyśmianie. Bo z tym się też spotykamy. Kobiecość? Chodzenie w góry jest mega kobiece, a w grupie gdzie są same babki, jest wspaniale. Kiedy idziesz z mężczyznami w góry, to po prostu…idziesz. I już. A kiedy zabierasz ze sobą grupę koleżanek, to masz udział w planowaniu wyprawy, możesz być sobą i nikt na Ciebie krzywo nie popatrzy, bo pomalowałaś sobie usta. Czemu nie?! Przecież to jest bardzo kobiece, a nie musi od razu oznaczać, że jesteśmy głupie i jak  się zgubimy to koniec świata!

lubomir-10-01-2016

Zgadzam się w 100%. Możecie być po prostu sobą?

Tak, jeśli chcemy śpiewać, to śpiewamy. Jak mamy ochotę pogadać to to robimy. A jak czasem przez „przypadek”  zejdziemy ze szlaku, no to po coś jednak są te mapy ;). Jesteśmy częścią grupy. Robimy coś RAZEM. To jest ważne.

Czy wasza działalność ma coś na celu? Chcecie swoich czytelników zarazić pasją do wspinaczki, czy po prostu sprawia wam radość, dokumentowanie waszych wypraw, realizacji celów?

Przede wszystkim chcemy zmotywować ludzi do działania. Że można, jeśli tylko się chcę realizować swoje marzenia. Część z nas wiąże z tym swoją przyszłość. Niekoniecznie chcemy pracować w swoich „wyuczonych” zawodach. Nie zawsze spotyka się to z aprobatą naszych bliskich, ale czujemy, że to jest właśnie nasza droga. Weź koleżankę, kolegę, przyjaciółkę i idź pobiegać, zrobić trening. Nie siedź tak. O to nam chodzi. Dodatkowo jeszcze, łączymy to z byciem kobietą, tego się nie wstydzimy, ani nie chcemy z tego zrezygnować. Nawet pracując na etat, można chodzić np. po górach. To tylko kwestia samo motywacji i dyscypliny.

bieszczady-maj-2016-r

Bardzo podoba mi się to co mówicie, ale z doświadczenia wiem, że mimo tego że coś się kocha nad życie, to można dostać w kość. Dlatego zapytam was o waszą najtrudniejszą wyprawę. Gdzie to było i jak przeżyłyście ?

SUDETY!!!  Przez cały wyjazd strasznie padało, miałyśmy bardzo ciężkie plecaki. Śnieg jest jeszcze okej, ale deszcz nie! Szłyśmy w tym deszczu, przeklinająca siebie w duchu. Cały czas milcząc. Dodatkowo po drodze musiałyśmy złapać stopa. Na początku podróży, już byłyśmy przemoczone, a przed nami 12 kilometrów drogi (stopem i drugie tyle pieszo). To było straszne… Ale ważne jest to, że się nie poddałyśmy. Myślimy, że kiedy byłybyśmy osobno, to na pewno byśmy nie dały rady. Na szczęście byłyśmy w grupie i żadna nie chciała się poddać, było wsparcie, milczące wsparcie, bo żadna z nas nie mówiła, jak jest super i że na pewno damy rade. Po prostu szłyśmy, wiedziałyśmy, że po coś to jest, że po coś wychodzimy z tej naszej strefy komfortu. To właśnie jest ekstra, że możemy na siebie liczyć. (Teraz ten wyjazd wspominamy z uśmiechem na twarzy.)

sabina-szkarlat-3

Czego jeszcze nauczyły was wyprawy w góry?

Niektóre z nas, chciałyby połączyć swoje wykształcenie z miłością do gór. Mamy parę pomysłów. I nadzieję, że one „wypalą”. Poza tym umiemy wyznaczać swoje priorytety, wiemy co dla nas jest ważne, czym się kierujemy w życiu i do czego dążymy. Chociażby samo oszczędzanie – sprzęt wspinaczkowy jest naprawdę bardzo, ale to bardzo drogi. Niemniej jednak nauczyłyśmy się na niego oszczędzać. Po prostu, niektóre dziewczyny wydają pieniądze na sukienki, my na sprzęt 😉 W każdym razie tego uczą góry: dyscypliny, cierpliwości, pokory i też wiedzy o samym sobie.

Jak wasi bliscy reagują na wasze zainteresowanie? Spotykacie się z aprobatą, czy raczej martwią się o was i nie przychylnie patrzą na wasze wyprawy?

U każdej z nas wygląda to inaczej. Jedni rodzice nas wspierają, ufają naszym decyzjom i pomysłom. Znają nas i wiedzą na co nas stać. Nawet czytają naszego bloga 😉  Z drugiej strony są też rodzice, którzy kiedy słyszą, że idziemy w góry np. z dziewczynami to bardzo się o nas boją.  Nasze wspinaczki mają za kolejną „fanaberie” i czekają kiedy nam przejdzie, a nam nie przejdzie. Ale z racji tego, że jednak każda z nas jest z innej miejscowości, to przyzwyczajeni są do naszej nieobecności. Ale chyba taki lęk o bliskich jest normalny. A nasze działania, możliwe że przekonają ich, że to co robimy to prawdziwa pasja.

wysoka-14-11-2015

Są naprawdę niesamowite, uśmiechnięte. Mają mnóstwo planów. Każda inna i to jest w nich piękne. Ewa, Kinga, Beata, Iwona, Magda, Paulina, Weronika i Marta. Kobiety u których, nie kończy się na gadaniu. Zamieniają je w działanie. Myślicie, że ściemniam? A co byście powiedziały na to, że jedna z nich poza granicami naszego kraju, doznała kontuzji i nie poddała się? I jest tak silna, że spokojnie mogłaby swoją siłą obdarować kilka kobiet. Że pracują za granicą, albo w korporacji, ale nie zamierzają brać udziału w wyścigu szczurów? Są piękne i kobiece. I bardzo urocze. Mam nadzieję, że uda wam się je spotkać na szlaku. I bądźcie pewni, że jeszcze nie raz o nich usłyszycie. Ja nie mogę się doczekać, kolejnego spotkania.

starorobocianski-wierch-grudzien-2015

starorobocianski-wierch-grudzien-2015-3

starorobocianski-wierch-grudzien-2015-2

 

KONIECZNIE ODWIEDŹCIE DZIEWCZYNY NA ICH STRONIE

AKOncagua – https://akoncagua.wordpress.com/

Facebook – Dziewczyny z AKOncagua 

e-mail: akoncagua2015@gmail.com

12983416_1662522620677169_4255594071247331619_o

Karo

Zdjęcia : Sabina Szkarłat. Zaglądnijcie do niej na facebooka (i nie miejcie mi za złe że spędzicie tam dużo czasu! Zdjęcia są PIĘKNE!)