Jesteś narzeczoną? Koniecznie musisz to wiedzieć. Gościnnie Mocem.

Moja nowa seria wpisów powstaje specjalnie dla wszystkich Kobiet, które szykują się do małżeństwa. Nie będzie tutaj porad na temat organizacji ślubów, listy gości, ciast, wódki itp. Tutaj znajdą się rady, nie tylko ode mnie (ale to niespodzianka, kto będzie następnym gościem), ale też od innych Kobiet, jak DOBRZE i OWOCNIE spędzić czas narzeczeństwa. Jak dobrze się poznać, jak poruszyć ważne kwestie, co zrobić żeby nie skupić się tylko na tym co ZEWNĄTRZ ale też na tym co WEWNĄTRZ.

to będzie prawdziwa petarda! Zapraszam Was z całego serca, bo ja mam zamiar czerpać tyle ile będę tylko mogła 🙂

 

logo-mocem2

 

Moim pierwszym gościem będzie Ewa Olborska z bloga MOCEM. Jeśli jeszcze, jakimś cudem, jej nie znacie, serdecznie do Niej zapraszam. A w zasadzie nawet do Nich 🙂 Projekt Mocem, to blog na którym znajdziecie bardzo mądre i inspirujące teksty, traktujące o małżeństwie, narzeczeństwie, życiu we dwoje. Hasło bloga “Małżeństwo jest fajne”, powinno Wam wyjaśnić co możecie tam znaleźć. Teksty są mądre, przemyślane,a przede wszystkim nikomu nic nie narzucające. Dobre do przemyślenia i przedyskutowania z Narzeczonym. Dodatkowo Państwo Olborscy prowadzą SKLEP gdzie znajdziecie m.in poduszeczki na obrączki, kubki, koszulki, oraz “Pierwsze w Polsce nietypowe i oryginalne zaproszenia ślubne na bawełnianej tkaninie w formie chusteczek oraz koszulki dla żony i męża.”

 

Tyle tytułem wstępu. Zapraszam Was na blog Mocem, tam dowiecie się więcej. A teraz pora na słowa Ewy, o tym jak wyglądało jej narzeczeństwo, jak sobie radzili i co robili, żeby nie skończyło się tylko na pustym przygotowywaniu wesela.

 

olborscy-mocem

 

Nasze narzeczeństwo trwało dokładnie rok i dwa dni. To był bardzo intensywny czas. Oprócz przygotowania do ślubu i małżeństwa, pisaliśmy i broniliśmy prace dyplomowe. Pierwsze pół roku było dość spokojne. Niestety im bliżej wesela i końca studiów (pierwszego stopnia), tym więcej było zadań i stresu – nie o naszą wspólną przyszłość, ale o organizacyjne pierdoły.

Byłam tym typem panny młodej, która chciała, żeby wszystko było idealne. Kłóciło się to we mnie strasznie z przekonaniem, że najważniejsze jest to, co w środku. Nie obrusy, kwiaty czy suknia. Mimo wszystko, żeby znaleźć „tą jedyną” odwiedziłam 35 salonów (chociaż można powiedzieć, że było to częściowo w celach pseudonaukowych, bo pisałam o tym licencjat). Organizowanie ślubu było angażujące, ale jednak byłam spokojna o wewnętrzne przygotowanie do małżeństwa.

Po zaręczynach daliśmy sobie miesiąc na nacieszenie się sytuacją. Później wszystko ruszyło pełna parą i w nie cały rok udało się zorganizować super ślub i wesele. Jednak nasze mentalne narzeczeństwo zaczęło się wcześniej. Do małżeństwa przygotowywaliśmy się od momentu, kiedy stwierdziliśmy, że chcemy spędzić razem życie. Mając pierścionek na palcu, utwierdzałam się w swojej decyzji, a nie zaczynałam dopiero myśleć, czy to na pewno on.

A teraz konkrety. Nasze przygotowanie do małżeństwa to: dużo szczerych rozmów (o wyobrażeniach przyszłości, rodzinie, wspomnieniach, zranieniach, poglądach, wierze, zdradzie, seksie, pieniądzach itd. Itd.), czytanie książek o narzeczeństwie, małżeństwie, miłości i różnicach między kobietami a mężczyznami, słuchanie konferencji w tych tematach, uczestniczenie w rekolekcjach, nauka NPRu, poznawanie swoich rodzin, poznawanie siebie nawzajem w różnych sytuacjach, rozmowy z małżeństwami, dużo wspólnie spędzanego czasu, ale bez zamieszkania razem. Ono może nas, owszem, przygotować do życia w jednym domu, do ogarnięcia codziennych obowiązków, ale nie do małżeństwa samego w sobie.

Nasze rady dla narzeczonych:

– pozwólcie sobie pomóc w organizacji ślubu, żeby mieć więcej czasu dla siebie,
– czytajcie wartościowe książki (nam chyba nawet więcej dały te o kobiecości i męskości niż o samych związkach), słuchajcie konferencji, podcastów,
– szukajcie tematów do rozmów o przyszłości, gdybajcie sobie, wymyślajcie hipotetyczne problemy i omawiajcie je,
– dzielcie się swoimi obecnymi przeżyciami, wykorzystujcie stres przedślubny do poznania się w nietypowej sytuacji, wyciągajcie informacje o sobie z tego, co dzieje się teraz,
– zapraszając na ślub, czerpcie z wiedzy i doświadczenia starszych małżeństw,
– starajcie się jak najmniej idealizować drugą osobę, szukajcie jej wad (w zakochaniu ciężko je znaleźć, ale po ślubie prędzej czy później coś wyjdzie na jaw, więc lepiej wiedzieć wcześniej)
– pozbądźcie się oczekiwań co do życia po ślubie,
– przyjmijcie do wiadomości, że ciągle się zmieniacie i będziecie się zmieniać, więc musicie się poznawać non stop (jako mąż i żona także!),
– nie starajcie się być przygotowanym, ale przygotowujcie się (chodzi o proces, a nie stan gotowości),
– ustalcie, czym jest dla Was małżeństwo i jak je widzicie.

Pamiętajcie, że ślub to tylko jeden dzień, a małżeństwo to reszta Waszego życia.

 

Pamiętajcie 🙂

Karo.