W moich oczach pojawiają się łzy wzruszenia…

Od kiedy postanowiłam jak najlepiej przygotować się do ciąży, czytam mnóstwo artykułów z tym związanych. Poświęcam sporą ilość czasu na wyszukiwanie informacji, diet, porad. Nie sposób zatem ominąć tematu położnych. W dzisiejszym świecie kobiety coraz częściej przywiązują wagę do kobiety która będzie im towarzyszyć po porodzie, czy w pierwszych dniach życia jej dziecka. Okazuję się, że nie chcemy położnej z przypadku. Zatem szukamy, pytamy, polecamy Panie które będą się nami opiekować. Położne nie zostają nam dłużne, zakładają swoje strony, fanpage i oferują swoją pomoc, zdecydowanie dużo bardziej rozbudowaną, opierającą się na wzajemnym zaufaniu.

Pani Adela  Białoboki-Chylińska, jest położną, która pomaga kobietom swoją wiedzą. Ujęła mnie swoją szczerością oraz podejściem do swoich pacjentek. Jest pełną empatii i dobroci osobą, a jej odpowiedzi w niektórych momentach wywołały we mnie ogromne wzruszenie. Życzę nam wszystkim takich położnych i zapraszam was na  niezwykle urzekający wywiad.

 

polozna

 

Od dziecka chciała Pani zostać położną. Jak dziś patrzy Pani na swój zawód? Co ceni Pani w nim najbardziej, a czego nie potrafi Pani w nim zaakceptować? Jak wygląda dzisiejsza praca położnej w Polsce?

Moje marzenie kreowało się na podstawie różnych doświadczeń, pamiętam, że swego czasu był nawet program telewizyjny, dotyczący pracy położnej. Wtedy położnictwo jawiło mi się jako towarzyszenie w trakcie najpiękniejszego wydarzenia w życiu – narodzin dziecka. Poród to takie mistyczne przeżycie, niemalże dotykanie czegoś nienamacalnego – cudu narodzin. Podejmując studia, wciąż idealizowałam ten zawód, wierząc iż będę spotykała się ze szczęściem, niemalże sięgającym chmur. W pewnym stopniu tak było. Poznałam jednak także drugą twarz pracy położnej, bardziej traumatyczne oblicze. To związane ze śmiercią. Byłam przy kobietach w najtrudniejszych momentach w życiu, trzymając za dłoń, milcząc, pozwalając na szloch. Te sytuacje wciąż tkwią we mnie, żywe i jaskrawe. To były takie momenty, które tworzyły mnie jako położną, jako kobietę. Każdy dzień pracy pozostawia nowe doświadczenia, uczy mnie czegoś o innych ludziach i tak naprawdę odsłania nową część mojej profesji. W pracy cenię przede wszystkim relacje, jakie nawiązuję z kobietą i maluszkiem. To rodzaj specyficznej więzi, atmosfery zaufania i wzajemnego zrozumienia. Towarzyszę w chwilach wyjątkowych i to jest dla mnie zaszczyt. Czego nie akceptuję w swoim zawodzie? Odpowiem trochę żartobliwie. Zazwyczaj jestem punktualna. Pracując jako położna rodzinna dowiedziałam się, że czas miewa różne wymiary i z mojej punktualności nic nie wychodzi. Nie dlatego, że nie chcę. Ale dlatego, że każda rodzina wymaga różnego czasu, który im poświęcam. Niczego więc nie planuję. Praca położnej nie jest łatwym zadaniem, ale przynosi ogromną radość i wzruszenie, gdy udaje się pomóc, rozwiązać problem. Kiedy widzę szczęście mamy i łzy, płynące po policzkach , w moich oczach pojawiają się łzy wzruszenia. Wtedy wiem, że stoję tu, gdzie powinnam być. Polskie położnictwo jest w trakcie przemian, zobaczymy, czy będą one korzystne, czy też nie.

Z tego co udało mi się dowiedzieć z Pani bloga, ciągle Pani się rozwija, uczy. Pracowała Pani jako położona, następnie zrobiła Pani kurs kwalifikacyjny pielęgniarstwa rodzinnego dla położnych, pracowała Pani w szkole rodzenia i miała Pani praktyki np. na oddziale onkologii. Gdzie najtrudniej było Pani pracować, a w którym z tych “miejsc” czuła się Pani najlepiej?

Pamięta Pani, jak wspomniałam o zauroczeniu porodem? Paradoksalnie, odkryłam w trakcie studiów że sala porodowa to wcale nie jest moje miejsce! Ku mojemu zaskoczeniu najlepiej czułam się na oddziałach ginekologii, patologii ciąży i onkologii, czyli tam, gdzie życie zderzało się ze śmiercią. Potem życie kierowało mnie ku czemuś innemu, ku położnictwu rodzinnemu. Mogłam walczyć, a mogłam poddać się głosowi serca. Wybrałam to drugie.

polozna2

Duży nacisk kładzie Pani na profilaktykę. Na Pani blogu w jednym z wpisów czytamy “Ale jest coś, co Ty, jako kobieta możesz dla siebie zrobić(…)Dbaj o siebie. Dbaj o własną kobiecość. Wykonuj badania profilaktyczne”. Często spotyka się Pani z kobietami dla których jest już za późno na pomoc? Mogło być lepiej, ale Panie się nie badały?

Kobieta ma tendencję do spychania własnych potrzeb na margines, zwłaszcza wtedy, gdy pojawi się maluszek. A gdy dochodzi do tego praca, tym trudniej jest odnaleźć czas na odrobinę zaangażowania w sferę własnego zdrowia. W swojej pracy wychodzę z założenia, że „lepiej zapobiegać niż leczyć,” staram się więc przekazywać zasadność postępowania profilaktycznego. Tuż przed podjęciem studiów doświadczyłam straty kogoś niezwykle mi bliskiego, obserwowałam zmaganie się z chorobą nowotworową. Potem poznałam inne osoby, cierpiące na nowotwór. Pamiętam, że wiele czasu poświęcałam na rozmowę z pacjentami, na poznawanie ich dotychczasowego stylu życia, dowiadywałam się co choroba zmieniła w ich życiu. Swoje przemyślenia zawarłam w pracy licencjackiej, której tytuł to „psychologiczne aspekty nowotworów jajnika.” To, co przeżyłam zbudowało we mnie poczucie, że czegoś brakuje – działania, które uświadomi kobietom, jak ważne jest ich zdrowie dla ich dzieci. Dla ich rodzin. Dla nich samych. Spotykam kobiety w różnych etapach schorzenia nowotworowego, nie wiem co byłoby gdyby się zbadały wcześniej. Wiem jedno: kobiecość to nie tylko wygląd, kobiecość to zdrowie.

Na czym polega “praktyka indywidualna z pacjentką”. Czy jest wtedy Pani z kobietą 24 godziny na dobę, to znaczy można dzwonić i pisać w każdej chwili, czy raczej polega to na indywidualnych “lekcjach”, podczas których uczy Pani, pomaga, wyjaśnia?

Indywidualna to znaczy dostosowana do potrzeb danej kobiety, taka pomoc szyta na miarę. Dotychczas nie zdarzyło mi się, bym była potrzebna przez całą dobę. Myślę też, że nie takie są oczekiwania kobiet. Narodziny maluszka to czas, w którym pomoc również położnej jest niezwykle ważna, ale w trakcie tych pierwszych dni młodzi rodzice muszą mieć czas tylko dla siebie i swojego maleństwa, by się poznać i cieszyć tymi chwilami. One są wyjątkowe i należy się im szacunek. Czas, jaki spędzam z ciężarną, młodą mamą i dzieckiem lub kobietą po zabiegu spędzany jest na rozwiązywaniu problemów, opowiadam, edukuję, pokazuję w jaki sposób można ułatwić sobie życie. Oczywiście, są takie dni kiedy dostaję w środku nocy wiadomość, że na świat przyszedł maleńki człowiek. Takie informacje są niesamowicie miłe bo rozpoczynam dzień ze świadomością, że miałam w tym wszystkim swój maleńki udział.

polozna3

Co jest najtrudniejsze w pracy z kobietą? My Panie często myślimy, że skoro jedna z nas jest położną nie rozumie nas, ponieważ na pewno nie miała tak jak my problemów z karmieniem, płakaniem dziecka, czy z kolką. Okazuje się jednak że prawda jest całkiem inna. Położna to też człowiek, prawda?

Oczywiście! W większości położnymi zostają kobiety, które nosiły pod swoimi sercami dzieci, doświadczały porannych mdłości, przekroczyły próg bólu w trakcie porodu i trwają w macierzyństwie, miewając różnorodne problemy z tym związane. Położna jest więc idealną osobą do tego by pomóc przyszłej oraz młodej mamie, ponieważ oprócz doświadczeń własnych posiada doświadczenie zawodowe i wiedzę medyczną. Może dzięki temu ostatniemu przez pewne trudności łatwiej jest nam przejść ponieważ wiemy, jak możemy sobie poradzić. Nie jest tak, że omijają nas problemy, a ból porodowy znika za pomocą czarodziejskiej różdżki. Jesteśmy kobietami z krwi i kości dlatego wiemy, jak wspierać kobiety.

Od czasu do czasu można spotykać się z opiniami kobiet, które wręcz nie cierpią położnych. “Przyszła i tylko się darła”, “nie pomogła mi”, “nie wiem jak mam karmić. Położna przyszła była 5 minut i poszła”. Jak Pani skąd to wynika? Czy żeby być położną trzeba mieć szczególne cechy? A może świeżo upieczone matki mają za duże wymagania?

Kiedy w życiu kobiety dzieją się ważne rzeczy takie jak ujrzenie dwóch upragnionych kreseczek na teście ciążowym, w jej głowie pojawia się tylko jedna myśl „odnaleźć dobrego lekarza, najlepszego!” To jest oczywiście zrozumiałe, w końcu powierza w jego ręce istotę sobie najbliższą – własnego maluszka. Często jednak nie szuka położnej, ponieważ nie widzi w tym sensu i paradoksalnie to właśnie położną spotyka na sali porodowej, to położna wita wraz z nią maleństwo i to położna przychodzi do młodej mamy po porodzie, udzielając porad laktacyjnych i pielęgnacyjnych. Nie szukając wcześniej kobieta trafia przypadkowo… a z położną jest jak z każdym innym człowiekiem. By zbudować ciekawą, naprawdę miłą relację potrzebna jest nić porozumienia, coś w rodzaju przysłowiowego „nadawania na tej samej fali.” Myślę, że sukcesem jest, gdy położna i kobieta odnajdą drogę do siebie nawzajem.

Ciężko oddzielić Pani pracę od domu? Jest Pani kobietą, ma Pani dzieci, więc doskonale zna Pani lęki przyszłych mam, kobiet leżących na oddziałach onkologicznych. Może Pani podejrzewać co one czują, jest Pani blisko nich. Jak radzi sobie Pani z tym wszystkim po powrocie do domu?

Każdy z nas ma określoną rolę. Ja jestem typem społecznika, uwielbiam kontakt z ludźmi niezależnie od tego, w jakim są wieku. We wszystko, co robię wkładam 100% siebie, a to uszczęśliwia. Jeżeli jednak czuję, że potrzebuję wyłączenia i relaksu sięgam po ulubioną muzykę, czytam książkę lub idę na długi spacer.

polozna4

 

Zapraszam na stronę internetową Pani Adeli : http://www.liriamed.pl/

Lub na facebooka : https://www.facebook.com/LiriamedAdelaBialobokiChylinska/